Wszystko wskazuje na to, że wiosną siła ofensywna piłkarskiego Śląska Wrocław będzie znacznie większa niż w rundzie jesiennej. Wrocławianie pozyskali bowiem kolejnego piłkarza, który gra w ataku. Kontrakt ze Śląskiem podpisał napastnik ze Słowacji Milos Lacny.
Jak poinformowali działacze Śląska na stronie internetowej klubu, Milos Lacny podpisał kontrakt na pół roku. Jego umowa ma jednak klauzulę, dzięki której Śląsk będzie mógł zapewnić sobie usługi Słowaka na kolejne dwa lata, z prawem decyzji rok po roku. To rozwiązanie korzystne dla obu stron. Śląsk w ten sposób nie ryzykuje, bo Lacny ma za sobą ciężką kontuzję i jego forma jest zagadką. Z kolei Słowak, który przed transferem do Śląska był bez klubu ma szansę na to, by się odbudować i wskoczyć na wysokie obroty. A dla trenerów klubu najważniejsze jest, że w zimie udało się załatać największą dziurę w drużynie, bo jedynym nominalnym napastnikiem w Śląsku był do tej pory tylko Marco Paixao i gdy przez kilka miesięcy leczył kontuzję, trenerzy mocno eksperymentowali ze składem, aby znaleźć dla niego godnego zastępcę. Milos Lacny trenował ze Śląskiem od początku stycznia br. Do Wrocławia przyjechał jako piłkarz bez klubu, dlatego było jasne, że jeśli wpadnie w oko trenerom drużyny, podpisanie kontraktu z nim powinno być formalnością. Później jednak Lacnemu przybył rywal do miejsca w składzie, czyli napastnik z Rumunii Andrei Ciolacu. I to on jako pierwszy związał się umową ze Śląskiem, a losy Lacnego w klubie stanęły pod pewnym znakiem zapytania. Okazało się jednak, że trener Tadeusz Pawłowski widzi miejsce w swoim zespole dla obu zawodników. Ciolacu jest bowiem bardziej uniwersalny i może grać zarówno w ataku, jak też w pomocy, z kolei Lacny to typowy lis pola karnego i wygląda na to, że będzie dublerem Marco Paixao.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze