Do tragicznego wypadku doszło w sobotni wieczór pod Wrocławiem. Na drodze w powiecie średzkim zginął młody mężczyzna, który zasiadał za kierownicą hondy. Najprawdopodobniej zgubiła go brawura.
19-letni mieszkaniec Lutyni jechał drogą z Wróblowic w kierunku jego miejscowości. Na łuku drogi stracił jednak kompletnie panowanie nad pojazdem i z wielkim impetem wypadł poza jezdnię. Auto najpierw wpadło do rowu, a później uderzyło w drzewo. Samochód został niemal całkowicie zmiażdżony.
Na miejsce zostały wezwane służby ratunkowe, które o wypadku poinformował przejeżdżający drogą inny kierowca. Po kilkunastu minutach od wezwania przyleciał m.in. helikopter pogotowia ratunkowego. Medykom, mimo podjętej reanimacji nie udało się niestety uratować młodego mężczyzny.
Wcześniej w akcji brali udział także strażacy, którzy musieli wyciąć roślinność wokół rozbitego auta i karoserię samochodu, aby udało się wydobyć kierowcę.
Ze wstępnych ustaleń policjantów z ruchu drogowego wynika, że mężczyzna najpewniej jechał z nadmierną prędkością i to mogło być główną przyczyną wypadnięcia poza pobocze.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze