W czwartek na skrzyżowaniu ulic Sanockiej i Ślężnej pod kołami autokaru zginęła 43-letnia wrocławianka, wioząca w foteliku czteroletniego syna. Dziecko przeżyło tragiczny wypadek, ale jest w ciężkim stanie. W weekend zarzut spowodowania śmiertelnego wypadku usłyszał 58-letni kierowca pojazdu, który nie miał uprawnień do kierowania nim.
Na bazie przeprowadzonych przez wrocławskich policjantów z Wrocławia czynności oraz w oparciu o zabezpieczony materiał dowodowy i opinię biegłego, 58-letni mężczyzna, kierujący w czwartek autobusem bez uprawnień, usłyszał w prokuraturze zarzut spowodowania wypadku drogowego ze skutkiem śmiertelnym. Sąd zastosował wobec niego środki zapobiegawcze w postaci policyjnego dozoru, poręczenia majątkowego i zakazu opuszczania kraju.
Do śmiertelnego wypadku z udziałem autokaru i rowerzystki z dzieckiem w foteliku doszło w ubiegły czwartek, ok. godz. 13. Niestety, 43-letnia wrocławianka zginęła, a jej niespełna 5-letni syn nadal przebywa w szpitalu w ciężkim stanie.
- Na pochwałę zasługuje postawa jednego ze świadków zdarzenia, który, widząc całą sytuację, nie pozostał obojętny i narażając swoje życie, wszedł pod autobus, próbując wyciągnąć leżącego pod nim chłopczyka - mówi Łukasz Dutkowiak z dolnośląskiej policji.
Policjanci ustalili, że kierowca autobusu, jadąc ulicą Ślężną, skręcił w ulicę Sanocką, którą, po wyznaczonej ścieżce jechała rowerem kobieta z dzieckiem. Z ustaleń biegłych wynika, że mężczyzna kierujący autokarem jej nie zauważył i wjechał w rower.
- Kierowca autokaru był trzeźwy, ale kolejne ustalenia policjantów potwierdziły, że nie posiada on prawa jazdy w kategorii uprawniającej do prowadzenia autobusu. Może mu grozić do 8 lat więzienia - dodaje Dutkowiak.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze