Reklama

Sokół odleciał w końcówce. Śląsk nieznacznie gorszy od faworyta [RELACJA]

10/12/2017 11:43

Koszykarze Śląska Wrocław tradycyjnie przez większość spotkania nawiązywali wyrównaną walkę z wyżej notowanym rywalem, ale znów opadli z sił w końcówce meczu. Podopieczni Radosława Hyżego prowadzili jeszcze na niespełna cztery minuty przed końcową syreną, ale ostatecznie to zawodnicy Sokoła wygrali 66:59 i mogą dopisać sobie kolejne dwa punkty za zwycięstwo.

Goście swoją postawą na boisku od początku meczu udowadniali, że przyjechali na Podkarpacie, by walczyć o pełną pulę. Wrocławianie w pierwszej kwarcie świetnie spisywali się w rzutach zza łuku, i przede wszystkim ten aspekt gry pozwolił im zbudować dwanaście punktów przewagi. Niestety gospodarze w ciągu trzech minut zdołali zniwelować ją do jednego posiadania.


W drugiej ćwiartce zawodnicy Dariusza Kaszowskiego stopniowo zaczęli przejmować inicjatywę za sprawą braci Zywert. Mimo problemów ze skutecznością Śląsk cierpliwie i konsekwentnie budował swoje akcje. Ruch piłki wśród Trójkolorowych momentami naprawdę robił wrażenie, ale to rywale byli skuteczniejsi. Do przerwy Sokół prowadził 33:29.

Reklama

Po powrocie na parkiet, koszykarze z Łańcuta szybko powiększyli przewagę do 8 punktów. Od tego momentu podopieczni Radosława Hyżego zaczęli jednak gonić. Otwarte pozycje skutkowały celnymi rzutami z dystansu i półdystansu, to samo dotyczyło jednak zawodników Sokoła. Po wymianie ciosów przed ostatnią częścią meczu gospodarze prowadzili, ale już tylko 49:48.


W czwartej kwarcie dla Śląska punktowali głównie Tomasz Żeleźniak i Jan Grzeliński. Prowadzenie przechodziło z rąk do rąk, a końcówka spotkania zapowiadała się ekscytująco. Niestety koszykarze WKS-u w niej zawiedli. Przez ostatnie trzy minuty meczu nie trafili żadnego rzutu z gry i popełnili kilka niepotrzebnych strat. Doświadczona drużyna Sokoła nie wypuściła takiej okazji z rąk i wygrała ostatecznie 66:59.

Reklama

- W pewnym momencie czwartej kwarty był remis 56:56 i niestety właśnie od tego momentu zabrakło nam zimnej krwi. Oddaliśmy dwa złe rzuty i popełniliśmy dwie, trzy straty. Nie chciałbym żeby wynik przysłonił jednak naszą dobrą grę w obronie. Uważam, że sposób, w który chłopcy zagrali w defensywie, jak zatrzymywali rywali i wypełniali założenia taktyczne - na to naprawdę miło było patrzeć. Problemem okazał się atak. Zdobywając 59 punktów nie da się wygrać na wyjeździe - komentował po meczu szkoleniowiec Śląska Radosław Hyży.


Przed wrocławianami teraz kilka dni przerwy, a w środę - 20 grudnia - ostatnie w tym roku spotkanie. O godzinie 19 w hali AWF-u przy Stadionie Olimpijskim Śląsk podejmie Astorię Bydgoszcz.

Reklama

Sokół Łańcut - Śląsk Wrocław 66:59 (16:19, 17:10, 16:19, 17:11)
Sokół: M.Zywert 13 (1), K.Zywert 11, Kulikowski 10, Włodarczyk 10 (2), Klima 9, Parszewski 6, Warszawski 4 (1), Karolak 3 (1).
Śląsk: Grzeliński 13 (1), Mroczek-Truskowski 12 (3), Musiał 8 (2), Dziewa 7, Żeleźniak 7 (1), Michałek 5 (1), Krakowczyk 4, Bluma 3 (1), Kutta 0, Pławucki 0, Jakubiak 0.


prochu

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości