Latem 1963 roku na wrocławskim Gaju rozegrała się jedna z największych tragedii w powojennej historii miasta. Podczas zabawy na podwórku grupa dzieci natrafiła na ukryte w ziemi niemieckie miny przeciwpancerne. Chwilę później doszło do potężnej eksplozji, którą słychać było w całym Wrocławiu. Zginęło aż dziesięcioro dzieci, przeżyło tylko troje.
Dramat rozegrał się 16 sierpnia 1963 roku na osiedlu Gaj, na podwórku znajdującym się tuż obok budynków przy ul. Krynickiej. Domy pod numerem 10 i 12 dzisiaj już nie istnieją, nie ma po nich nawet śladu. W tamtych latach znajdowały się tam budynki gospodarcze - stajnia, chlewik, była też gospoda "Przy Skowroniej Górze". To właśnie w bezpośrednim sąsiedztwie tych budynków miał miejsce tragiczny wypadek, w którym poniosło śmierć kilkanaścioro dzieci.
Dzieci znalazły wówczas niemieckie miny przeciwpancerne RMi-43. W każdej miało znajdować się po 5 kg materiału wybuchowego. "Słowo Polskie" z 17 sierpnia 1963 roku tak opisywało wówczas ten tragiczny wypadek:
Wszyscy bawili się wesoło przekopując kilofem ziemię. W pewnej chwili spod ziemi wyłonił się żelazny przedmiot. Jeden z chłopców uderzył w żelazo. Rozległ się głośny huk eksplozji, a po tym potworny krzyk. Kiedy nadbiegli ludzie pracujący w pobliskich ogródkach zastali zmasakrowane ciała siedmiorga dzieci. Natychmiast zawiadomiono pogotowie ratunkowe i milicję.
Siedmioro dzieci zginęło na miejscu. Byli to 18-letni Henryk Jerczyński, 14-letni Leszek Królak, Zbigniew Szpak, Jerzy Szpak, 14-letni Tadeusz Feret, 14-letni Jerzy Wikieł, 12-letni Jerzy Nowicki. - Kolejnych pięcioro trafiło do szpitala Babińskiego, który funkcjonował przy dzisiejszym pl. Jana Pawła II. Szpital zamknięto w 2007 r., a później zamieniono w mieszkania, biura i lokale usługowe, czyli w dzisiejszy Bulwar Staromiejski. Jeszcze tego samego dnia w szpitalu zmarł 12-letni Waldemar Stasiak, następnie w nocy odeszli 16-letnia Maria Pajor i 14-letni Marian Matejek. Przeżyła trójka dzieci przewieziona do szpitala, to: 12-letnia Jolanta Szpak, 3-letnia Elżbieta Feret i 10-letni Ryszard Szpak - opisuje portal "Spod ziemi patrzy Breslau".
Dzieci zostały pochowane w jednym rzędzie na cmentarzu parafii św. Maurycego przy ul. Działkowej we Wrocławiu. Marian Matejek, Jerzy Wikieł i Tadeusz Feret spoczęli w jednym grobie opatrzonym zdjęciami chłopców, a na mogile został umieszczony napis: "Tu spoczywa trzech kolegów. Zmarli śmiercią tragiczną. Pozostawiając w smutku i boleści rodziców i siostry. Boże przyjmij ich do swojej chwały".
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze