Tajemnicze linie pojawiły się w poniedziałek po godzinie 22 na niebie m.in. na Dolnym Śląsku, w okolicach Trzebnicy i nie tylko. Widać je było także z innych miejsc w Polsce i w Europie. - Od kilkudziesięciu minut dostaję od Was zdjęcia tajemniczej, świetlistej linii na nocnym niebie. I choć wyglądało to trochę jak klasyczny przelot Starlinków, to tym razem to nie SpaceX. Efekt był podobny do tego, co kiedyś zrobiła na niebie jedna z chińskich rakiet - napisał Karol Wójcicki, autor bloga "Z głową w gwiazdach".
- Okolice Trzebnicy, widzieliśmy przez duże okno połaciowe "kreskę" przypominającą starlinki, przez lornetkę było widać doskonale jak przelatują z zachodu na wschód, niedługo po tym na niebie pojawiła się smuga (coś jak chemtrails) ciągnąca się wzdłuż trasy tych wcześniejszych starlinków. Teraz jak już wiemy że to chińskie starlinki to wyjaśniło się co było z nimi "nie tak" - napisał w mediach społecznościowych pan Ryszard.
- Wygląda na to, że był to kolejny krok w budowie chińskiej megakonstelacji satelitarnej GuoWang (SatNet). O 21:05 czasu polskiego z kosmodromu Wenchang wystartowała rakieta Long March 8A, wynosząc na orbitę 9 satelitów z serii SatNet Group 10 - wyjaśnia Karol Wójcicki, autor bloga "Z głową w gwiazdach". - Niektórzy obserwatorzy informowali nie tylko o widoczności podłużnej chmury, ale też "pociągu" przypominającym Starlink, lecącym chwilę wcześniej - dodaje Karol Wójcicki.
- Wszystko wskazuje na to, że chmura to efekt uwolnienia satelitów na orbicie - przez jakiś czas podąża za satelitami, a podświetlona przez Słońce dała właśnie taki efekt - czytamy.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze