Kilkuset policjantów, kilkadziesiąt radiowozów, zablokowane wszystkie wyjazdy z miasta - policja robiła wszystko, by jak najszybciej zatrzymać groźnego bandytę, który w piątek wieczorem poważnie postrzelił dwóch policjantów, a potem uciekł. Do pracy ściągnięto nawet policjantów na urlopach. - Ten człowiek realnie zagrożał mieszkańcom - mówią dziś policjanci. To dlatego po 3 w nocy do wszystkich wrocławian i mieszkańców okolicznych powiatów wysłano SMS z ostrzeżeniem.
- Zaraz po tym, gdy na telefony przyszły alerty, przy pętli tramwajowej na Biskupinie zaroiło się od policji - opowiadają nam okoliczni mieszkańcy. Nad ranem policjanci w oznakowanych i nieoznakowanych radiowozach przeczesywali m.in. okolice ogrodu zoologicznego, ulicy Spółdzielczej, Olszewskiego, Dembowskiego, Bacciarellego, Mickiewicza i Monte Cassino.
Policja już wtedy wiedziała, że poszukiwany od kilku godzin Maksymilian F. ukrywa się na Wielkiej Wyspie. Na najbliższym wyjeździe z miasta - w kierunku Wschodniej Obwodnicy Wrocławia - patrole spradzały każdy samochód. - To były bardzo drobiazgowe kontrole. Zaglądali nawet do wszystkich bagażników - opowiadają nam wrocławianie.
Jak namierzono bandytę? Rozpoznali go świadkowie? Jego telefon komórkowy zalogował się tu do sieci? A może mężczyna próbował coś kupić, płacąc kartą? Policja nie zdradza szczegółów. Wiadomo jednak, że około godz. 9 zbiega zauważyli policjanci przeczesujący okolice Stadionu Olimpijskiego. Szedł przez zarośla między stadionem, a Odrą. - Gdy zauważył policjantów, próbował uciekać przed policją. W chwili zatrzymania miał przy sobie broń - relacjonował Łukasz Dutkowiak, rzecznik dolnośląskiej policji. Maksymilian F. został zatrzymany i obezwładniowy. Trafił prosto za kratki. Jeszcze dziś ma zostać przesłuchany przez prokuratora. - Po przeprowadzeniu czynności procesowych z podejrzanym prokurator Dolnośląskiego Wydziału Zamiejscowego Prokuratury Krajowej podejmie decyzje co do skierowania wniosku o zastosowanie wobec Maksymiliana F. środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania - zapowiedziała Prokuratura Krajowa.
- Mężczyzna podejrzany jest o usiłowanie zabójstwa policjantów. Grozić mu może kara dożywotniego pozbawienia wolności - podkreślił Łukasz Dutkowiak.
Maksymilian F. mieszkał na wrocławskim Muchoborze Wielkim. Dwa tygodnie temu wystawiono za nim list gończy, bo miał odsiadywać półroczny wyrok więzienia za oszustwo. - Jeżeli policja będzie próbowała się do mnie zbliżyć, otworzę ogień pierwszy - groził już miesiąc temu na Instagramie. W piątek wieczorem został zatrzymany. Gdy policjanci nieoznakowanym hyundaiem wieźli go do aresztu, na ulicy Sudeckiej zaczął do nich strzelać. Poważnie ranił ich w głowy i uciekł. Policjanci walczą o życie w szpitalu. Ich stan jest krytyczny.
CZYTAJ WIĘCEJ: Strzelanina we Wrocławiu. Bandyta zatrzymany. Próbował uciekać, miał broń
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze