Igora Stachowiaka, 25-letniego wrocławianina, który rok temu zmarł na komisariacie przy ul. Trzemeskiej i jest podejrzenie, że stało się to z winy policjantów, wspomina Tomasz Skrzypek, znany wrocławski kickbokser.
Tomasz Skrzypek poznał Igora Stachowiaka, gdy ten był nastolatkiem. - Był synem mojego znajomego, od którego kupiłem klub muzyczny. Grał w koszykówkę i był w tym naprawdę dobry. W wieku 18-19 lat nabawił się kontuzji barku i dlatego przestał grać – opowiada Skrzypek.
Na jakiś czas stracili kontakt. Odnowili go w 2012 roku. Przez dwa tygodnie mieszkali w jednym pokoju podczas terapii uzależnień w ośrodku Mandala w podwrocławskim Mirkowie. To tam Tomasz Skrzypek namówił Igora na powrót do sportu. Przez kolejne trzy lata trenował go w kickboxingu.
- Był rewelacyjny. Chciałem przygotować go do mistrzostw Polski – dodaje.
Później ich kontakt znów się urwał.
- Raz do mnie zadzwonił. Miał problemy osobiste, takie jak każdy z nas. Chciał pogadać, był trochę zagubiony. Ale był fajnym, uśmiechniętym chłopakiem. Wszyscy go lubili. Nigdy nie stwarzał problemów. Mógł wiele osiągnąć – wspomina Tomasz Skrzypek.
Igor Stachowiak zmarł dokładnie pół roku przed swoimi 25. urodzinami. Mieszkał na Krzykach.
Więcej o sprawie piszemy tutaj: http://www.tuwroclaw.com/wiadomosci,w-komisariacie-dusili-i-dlugo-razili-paralizatorem-25-latka-pozniej-zmarl-policja-trzyma-w-tajemnicy-dane-policjanta-podsumowanie,wia5-3266-33470.html
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze