Trzecią dobę trwa akcja ratunkowa, której celem jest dostanie się do dwóch taterników z Wrocławia uwięzionych w jaskini Wielkiej Śnieżnej. Gdy grotołazi przeszli kolejny wąski korytarz, woda odcięła im drogę powrotną.
– Udało się posunąć naprzód o cztery do pięciu metrów – poinformował na antenie radia RMF FM naczelnik TOPR Jan Krzysztof.
W nocy w jaskini pracowało 19 ratowników, którym udało się po raz kolejny odpalić trzy ładunki wybuchowe. Ratownicy kruszą w ten sposób skały w wąskiej szczelinie, gdzie mają nadzieję znaleźć grotołazów.
CZYTAJ TEŻ: UWIĘZIENI W TATRACH GROTOŁAZI TO WROCŁAWIANIE
– Z powodu braku wentylacji i zalegających w szczelinie trujących gazów powstałych w wyniku eksplozji, przez ponad 20 godzin nie było możliwe, aby wejść do korytarza. Teraz co dwie godziny udaje się na tyle przewietrzyć korytarz, by można było odpalić kolejne ładunki – powiedział Jan Krzysztof.
Jeżeli pozwoli na to atmosfera panująca w korytarzu, to dwunastu pirotechników z TOPR na zmianę będzie prowadziło odstrzał skał.
Ratownicy we wtorek dotarli do ekwipunku grotołazów. Ci najprawdopodbniej chcieli zejść niżej, a z racji wąskich korytarzy, musieli pozostawić część swoich rzeczy.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze