Każda szczęśliwa seria kiedyś musi się skończyć. Piłkarze Śląska Wrocław po blisko roku, bo zabrakło dwóch dni, przegrali na własnym stadionie. Ich passę przerwała Jagiellonia Białystok, wygrywając we Wrocławiu 1:0. To dla Śląska porażka kosztowna, bo wrocławianie stracili pozycję wicelidera Ekstraklasy.
O losach meczu przesądził gol, którego “Jaga” strzeliła już w 13. minucie gry. Wtedy ładną “główką” popisał się Karol Mackiewicz, który bez większych problemów pokonał Jakuba Wrąbela. Dodajmy, że przy akcji bramkowej obrona Śląska się nie popisała, bo Tomasz Hołota w mało groźnej sytuacji stracił piłkę w narożniku boiska. I ten błąd dał początek akcji rywala, który - jak się okazało po kilkudziesięciu minutach - w ten sposób zapewnił sobie przepustkę do wywiezienia z Wrocławia trzech punktów za zwycięstwo. I dla Śląska, i dla Jagiellonii to był mecz o stawkę większą niż tylko zwycięstwo. Wygrana dałaby Śląskowi miejsce w fotelu lidera Ekstraklasy, a “Jaga” wyjeżdżając z Wrocławia z tarczą zepchnęłaby Śląsk z drugiego miejsca i odskoczyłaby mu o dwa pkt. Dlatego trener Śląska Tadeusz Pawłowski świadomy siły rywala, który w poprzedniej kolejce ligowej pokonał w Warszawie Legię, zdecydował się mocno zaskoczyć Jagiellonię. I na mecz posłał przemeblowany skład. Pozycję stopera zajął Tomasz Hołota, za kreowanie akcji miał odpowiadać Lukas Droppa, miejsce nieco w głębi środka pola zajął Krzysztof Danielewicz. A największe zaskoczenie trener Śląska przygotował w obsadzie lewej pomocy. Tam od pierwszych minut grał młody Kamil Dankowski, który ze składu “wygryzł” Roberta Picha.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze