Policja wciąż nie zatrzymała mężczyzny, który we wtorek miał celować z broni do dwóch uczniów podstawówki na wrocławskich Kuźnikach. Tymczasem już w listopadzie tutejsza rada osiedla alarmowała o człowieku, który w tej samej okolicy wymachiwał bronią strasząc nią dzieci. - Nie łączymy tych spraw - mówi nam policja.
O tym co działo się we wtorek przed Szkołą Podstawową nr 37 im. kard. Stefana Wyszyńskiego przy ul. Sarbinowskiej portal TuWroclaw.com pisał wczoraj jako pierwszy. Przed wejściem do szkoły, na środku osiedla, drogę chłopcom wychodzącym ze szkoły miał zagrodzić obcy mężczyzna. Miał na głowie kominiarkę. Mierzył do uczniów z broni. Przerażeni uciekli z powrotem do szkoły. Ta wezwała policję. Za pośrednictwem dziennika elektronicznego zaapelowała też do rodziców, by do odwołania osobiście odbierali wszystkie dzieci ze szkoły.
Tymczasem już w listopadzie pisaliśmy o ostrzeżeniu rady osiedla Kuźniki przed niebezpiecznym mężczyzną kręcącym się w okolicach szkoły. Według relacji dzieci miał wymachiwać przedmiotem przypominającym broń. - Otrzymaliśmy dzisiaj informację o dwóch niebezpiecznych zdarzeniach jakie miały miejsce w okolicach naszej szkoły i przedszkola. Sytuacja jest poważna, ponieważ doszło do zastraszenia i próby uprowadzenia najmłodszych mieszkańców naszego osiedla. Apelujemy o zwiększenie czujności i zwrócenie szczególnej uwagi na dzieci samodzielnie poruszające się na terenie osiedla. Prosimy o przeprowadzenie z dziećmi rozmów jak należy zachować się w sytuacjach niebezpiecznych - pisano w komunikacie na Facebooku.
- Podejrzana osoba od kilku miesięcy kręci się w różnych miejscach, to na placu zabaw, a to w okolicy szkoły. Nikt nie reaguje - mówi nam babcia jednego z uczniów szkoły przy Sarbinowskiej.
- Policjanci nie łączą tych obu spraw ze sobą - mówi nam tymczasem Wojciech Jabłoński z Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu. Jak wyjaśnia, w opisywanym przez radę osiedla przypadku chodziło o innego mężczyznę, który wymachiwał zabawkową bronią, najprawdopodobniej drewnianym mieczem. - Zdarzenie zostało uznane za wykroczenie - mówi Jabłoński.
Skąd wiadomo, że tym razem to inny człowiek? Policja nie odpowiada. Sprawcy wtorkowego incydentu wciąż nie zatrzymano. Usłyszeliśmy jedynie, że zostały tam skierowane dodatkowe patrole policji. Tymczasem wokół szkoły nie widać żadnych funkcjonariuszy. Do szkoły może wejść każdy, nie ma nawet żadnej ochrony. Dyrektor placówki nie chciała dziś z nami rozmawiać.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.