Od uprowadzenia Adasia z jednego z wrocławskich przedszkoli minęło już prawie sześć tygodni. Porwał go jego ojciec, Grek, na którego wydano Europejski Nakaz Aresztowania. Wciąż jednak nie trafiono na żaden ślad czterolatka. - Potrzebujemy oczu i dobrej woli ludzi, którzy wskażą miejsce pobytu Adasia lub porywacza. Dziękujemy za każdą pomoc - apeluje zrozpaczona matka chłopca.
Przypomnijmy, w połowie lipca czteroletni Adaś został uprowadzony z terenu jednego z wrocławskich przedszkoli. Porwał go własny ojciec, Grek, który od kilku miesięcy ma sądowy zakaz zbliżania się do dziecka.
Kilka dni po porwaniu wrocławski sąd okręgowy, na wniosek prokuratury, wystosował Europejski Nakaz Aresztowania mężczyzny. Istnieje bowiem podejrzenie, że uciekł on z chłopcem zagranicę. Wcześniej za ojcem Adasia wydano list gończy. Nie przyniosło to jednak rezultatu.
- Do dzisiaj, po 6 tygodniach, nie wiemy gdzie jest Adaś, mimo Europejskiego Nakazu Aresztowania dla porywacza - Alexandrosa Krommydasa. Potrzebujemy oczu i dobrej woli ludzi, którzy wskażą miejsce pobytu Adasia lub porywacza. Dziękujemy za każdą pomoc - apeluje Agnieszka Szałęga, matka uprowadzonego chłopca.
Zrozpaczona rodzina założyła na Facebooku specjalną stronę Adaś is still waiting for help.
- Potrzebujemy jak największej liczby osób, które polubią stronę Adasia, a następnie poproszą znajomych o polubienie. Zależy nam na całej Europie - dodaje Agnieszka Szałęga.
To nie pierwszy raz, gdy ojciec porywa Adasia. W październiku ubiegłego roku chłopiec został uprowadzony na wrocławskim Ołtaszynie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze