Reklama

Wielkie pojednanie kluczem do złota? Betard Sparta szykuje bombę transferową

11/02/2019 10:31

Szykuje się zaskakujący powrót do Betard Sparty Wrocław? Utytułowany weteran światowego żużla - Greg Hancock - rozmawia z szefami klubu o podpisaniu kontraktu na najbliższy sezon w PGE Ekstralidze. Jeśli strony się dogadają, Amerykanin po wielu latach przerwy wróci do Wrocławia, z którym przed laty pożegnał się w nieciekawej atmosferze.

Hancock jest obecnie wolnym zawodnikiem. W sezonie 2019 miał bronić barw Stali Rzeszów, ale klub z Podkarpacia nie dostał licencji na starty, więc jego zawodnicy zostali bezrobotni. Hancockowi brak pracy jednak nie grozi. Przegląd Sportowy informuje, że 48-letni weteran ma na stole dwie oferty: jedną od Betard Sparty, drugą od ROW-u Rybnik. To, którą wybierze, będzie zależało od kwestii finansowych. Amerykanin wycenia swoje usługi na ok. 2 miliony złotych za sezon. Jest wątpliwe, aby we Wrocławiu przystali na takie warunki, więc obie strony - jeśli mają się dogadać - będą musiały spotkać się gdzieś w połowie drogi. I choć jeszcze pod koniec roku trener wrocławian Dariusz Śledź przekonywał, że nie ma pomysłu, by ściągnąć Hancocka do Wrocławia, taki transfer postawiłby Betard Spartę w roli faworytów do upragnionego złota mistrzostw Polski.


Greg Hancock, jako 4-krotny indywidualny żużlowy mistrz świata i zdobywca mnóstwa innych trofeów, mógłby pomóc wrocławskiej Betard Sparcie. Wrocławianie marzą o zdobyciu mistrzostwa Polski, ale w tym sezonie będzie o to trudniej niż w poprzednich latach. Fogo Unia Leszno utrzymała mocny zespół i będzie mocno bronić mistrzowskiego trofeum. W zimowej przerwie działacze Falubazu Zielona Góra zaszaleli na rynku transferowym, ściągając Nickiego PedersenaMartina Vaculika, a dzięki tym ruchom kadrowym dołączyli do grona ligowych mocarzy - przynajmniej na papierze. W Betard Sparcie brakuje zaś pewniaków, a duet Tai Woffinden - Maciej Janowski, wspierany przez kończącego karierę juniorską Maksyma Drabika, to nieco za mało, aby celować w złoty medal. Zawodnicy drugiego planu, czyli Max Fricke, Vaclav Milik, Jakub JamrógGleb Czugunow, nie gwarantują regularnej dostawy punktów. Dlatego miejsce na Hancocka, który poniżej pewnego poziomu nie schodzi i ma mnóstwo wiedzy do przekazania młodszym żużlowcom, we wrocławskim klubie by się znalazło.

Reklama

Jeśli "The Grin" i szefostwo Betard Sparty podadzą sobie ręce, będzie to duże wydarzenie - nie tylko w kontekście sportowym. Hancock jeździł bowiem już we Wrocławiu w latach 1998-2004, dla ówczesnego Atlasu. Ten etap jego kariery skończył się brzydko: Amerykanin nie doleciał do drużyny na kluczowy mecz finału z Unią Tarnów, co kosztowało wrocławian mistrzostwo Polski. We wrocławskim klubie podejrzewano wówczas, że Hancock za kulisami zagrał nie fair i jego nieobecność w tym meczu nie wzięła się tylko z powodu problemów z połączeniem lotniczym. I choć nikt nikogo za rękę nie złapał, to po sezonie Hancockowi podziękowano za współpracę. A później przez lata w żużlowym świecie mówiono, że klub z Wrocławia nie zatrudni Amerykanina pod żadnym pozorem.


Teraz jednak bardzo dużo wskazuje na to, że wielkie pojednanie może być kluczowe w kontekście walki o złoty medal. Krążek każdego innego koloru będzie traktowany na Stadionie Olimpijskim jako niedosyt.


Łukasz Maślanka, prochu

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości