Do zoo we Wrocławiu trafił młody wilk z lasów pod Miliczem. Jak tłumaczą w ogrodzie, nie mógł dłużej żyć na wolności, bo wielokrotnie przychodził pod zabudowania w okolicach Milicza. Był wychudzony i tam szukał pokarmu. - Najprawdopodobniej wynikało to z tego, że był wcześniej dokarmiany przez ludzi, a być może nawet był w ludzkich rękach. W tak młodym wieku wilki łatwo i szybko przyzwyczajają się do ludzi - słyszymy.
O schwytanie wilka apelowali okoliczni mieszkańcy, a nawet urząd gminy. Głodny młody zwierzak coraz częściej szukał pożywienia na podwórkach pod Miliczem. Polował m.in. na hodowany tam drób.
- Wcześniej odłowiono go, zbadano i gdy okazało się, że nie jest chory, wypuszczono do lasu. Nie było to przypadkowe miejsce, a centrum terytorium grupy rodzinnej wilków w lasach koło Milicza. Teren ten monitorowano, na fotopułapkach nagrała się para rodzicielska ze szczeniętami. Niestety po miesiącu ten sam wilczek powrócił pod zabudowania - opowiadają we wrocławskim zoo. - Najprawdopodobniej wynikało to z tego, że był wcześniej dokarmiany przez ludzi, a być może nawet był w ludzkich rękach. W tak młodym wieku wilki łatwo i szybko przyzwyczajają się do ludzi. Dlatego chodził po gospodarstwach, szukał pożywienia i próbował polować na drób. Wzbudzał niepokój mieszkańców, a gmina prosiła o jego odłowienie.
W zoo młody wilk dostał imię - Miłek (od miejsca, z którego pochodzi). Przeszedł już kwarantannę i zapoznał się z innymi wilkami z wrocławskiego zoo. - Na początku był bardzo ostrożny, ale widać było, że chciałby bliższego kontaktu i zachowywał się zupełnie jak szczeniak. Auris okazała się zupełnie obojętna na jego popiskiwanie i próby kontaktu. Nieco inaczej zachowywała się Luna i to właśnie z nią po pewnym czasie udało się połączyć Miłka. Ich wspólny pierwszy dzień wyglądał tak, że biegania i radości młodego wilka nie było końca. Luna nie była tak ekspresyjna w okazywaniu emocji, ale co było dla nas najważniejsze – nie okazała wobec Miłka agresji i pozwoliła żeby był na jej terenie. W następnych dniach gdy zdarzało się, że mieszkająca po sąsiedzku Auris zawarczała na młodego wilka, Luna natychmiast przybiegała żeby go obronić. Na tej podstawie możemy chyba uznać, że go zaadoptowała - opowiadają opiekunowie wilków we wrocławskim zoo.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Ludzi dokarmiających zwierzęta i ptaki powinno się karać. Tacy ludzie myślą że robią coś dobrego a tak naprawdę to czynią ptakom i zwierzętom krzywdę.
Ludzi dokarmiających zwierzęta i ptaki powinno się karać. Tacy ludzie myślą że robią coś dobrego a tak naprawdę to czynią ptakom i zwierzętom krzywdę.