Reklama

Wrocław: Atak hakerów na sanepid. Wykradli dane tych, którzy chorowali na Covid? Chcieli okupu!

13/12/2024 20:33

Dane tysięcy Dolnoślązaków, którzy w czasie pandemii Covid-19 mieli pozytywne wyniki testów i zostali poddani kwarantannie mogły wyciec z dolnośląskiego sanepidu po potężnym ataku hakerskim na Wojewódzką Stację Sanitarno-Epidemiologiczną we Wrocławiu. - Nie wiadomo, kto w tej chwili ma dostęp do Państwa danych - oznajmiają urzędnicy sanepidu w oficjalnym komunikacie. Jak nieoficjalnie ustalił Marcin Rybak, dziennikarz Gazety Wyborczej, szantażyści mieli zażądać od sanepidu okupu.

O ataku hakerów powiadomił w czwartek sam sanepid. Jego komunikat nie zawierał jednak zbyt wielu szczegółów. Czytamy w nim, że "do naruszenia ochrony danych osobowych doszło w wyniku ataku złośliwego oprogramowania szyfrującego pliki znajdujące się na serwerach Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej we Wrocławiu. Istnieje ryzyko, że atakujący wykradł również pliki, w których były dane osobowe".

Wśród danych, które mieli przejąć hakerzy są informacje o pracownikach czy kontrahentach sanepidu. Ale także "dane interesariuszy będących osobami fizycznymi". Mają to być na przykład imiona i nazwiska, adresy, numery telefonów, ale i dane o stanie zdrowia.

Reklama

Według nieoficjalnych informacji, przedmiotem ataku mogły być na przykład dane tysięcy Dolnoślązaków, którzy w czasie pandemii Covid-19 mieli pozytywne wyniki testów ale i informacje o chorych na coraz powszechniejszą w naszym regionie kiłę, rzeżączkę czy zakażonych wirusem Hiv. - Mimo, że dotychczasowe czynności weryfikacyjne skali incydentu nie potwierdziły, by dane zostały wykorzystane w sposób nieuprawniony, jesteśmy zobowiązani do poinformowania o ryzyku, że mogą one zostać użyte do podszywania się w celu wyrządzenia szkody majątkowej lub osobistej - ostrzega sanepid.

- Nie mogę ujawnić szczegółów, gdyż sprawę bada policja.  Mamy zablokowany dostęp do całej naszej bazy danych. Wyciec mogły informacje o każdej osobie, która miała z nami kontakt – informuje Magdalena Mieszkowska, rzeczniczka Wojewódzkiej Stacji Sanepidu we Wrocławiu, cytowana przez Gazetę Wyborczą. Sanepid w oficjalnych komunikatach nie przekazuje, jakie konkretnie dane zdrowotne Dolnoślązaków mogły trafić w niepowołane ręce.

Reklama

Jak tymczasem ustalił Marcin Rybak, dziennikarz śledczy Gazety Wyborczej, celem hakerów mogła być chęć uzyskania okupu. Informacja o konieczności zapłaty pojawiła się na ekranach urzędników. Nie podano jednak konkretnej kwoty. - Jeżeli zaszyfrowany jest serwer a nie tylko jeden komputer, to znaczy, że hakerzy ze swoim złośliwym oprogramowaniem przejęli funkcję administratora systemu komputerowego - cytuje eksperta od cyberbezpieczeństwa. - Albo wykryli lukę w zabezpieczeniu serwerów sanepidu, albo wysłali maila z linkiem, ktoś w niego kliknął i cały system został zainfekowany.  

Ekspert przyznaje, że celem mogło być właśnie uzyskanie okupu. - Wtedy hakerzy zażądają pieniędzy w kryptowalutach. Bardzo trudno jest ustalić właściciela takiego kryptowalutowego portfela - tłumaczy informator gazety. 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości