Te telefony postawiły na równe nogi służby ratunkowe w całej Polsce. "Na Dworcu Głównym jest bomba. Wybuchnie w ciągu godziny. Robię następną" - usłyszał w środę wcześnie rano dyżurny wrocławskiej policji. Identyczne informacje odebrali policjanci z Warszawy, Krakowa, Gdyni, Lublina i Białegostoku. Wszyscy wzięli je bardzo na poważnie. Szybko okazało się, że to głupi żart. A jego autor właśnie wpadł, bo niedługo potem zadzwonił na policję w innej sprawie.
Środowa informacja o rzekomej bombie wprowadziła potężne zamieszanie na dworcach w całej Polsce. Policjanci nie zbagatelizowali jej. - W akcję zaangażowana została, m.in. straż pożarna, funkcjonariusze komisariatu kolejowego, Straży Ochrony Kolei, ochrony dworca, patrole z pobliskich jednostek policji, a także przewodnicy psów specjalizujących się w wykrywaniu materiałów wybuchowych oraz policjanci z grup rozpoznania minersko-pirotechnicznego. Sprawdzane było każde miejsce na dworcu oraz w jego okolicy - wylicza asp. szt. Monika Kaleta z KWP we Wrocławiu. W tym samym czasie podobne akcje trały w Lublinie, Gdyni, Krakowie, Białymstoku i Warszawie. W kilku miejscach zarządzono ewakuację.
Jak można było się spodziewać, żadnej bomby nie było. Za to policja dość szybko namierzyła autora całego zamieszania. To 31-letni mężczyzna z Podkarpacia, ale wpadł w mieszkaniu na wrocławskich Krzykach. Jak? Po jakimś czasie znów zadzwonił na policję. Wtedy już nie wspominał o bombie. - Rozmówca nie określił, z jakim problemem czy informacją dzwoni. Dyżurny zauważył jednak, że numer telefonu, z którego się kontaktuje, jest tym samym, z którego wcześniej dzwoniono z informacją o podłożonej bombie - opowiada Monika Kaleta. Dyżurny tak poprowadził rozmowę z mężczyznę, by jego koledzy zdążyli w tym czasie zlokalizować miejsce, z którego dzwoni rozmówca. Udało się. Chwilę później mężczyzna miał już na rękach kajdanki. Sąd aresztował go na trzy miesiące, ale to dopiero początek jego problemów. Grozi mu nawet 15 lat więzienia.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze