Opłata za parkowanie bez biletu parkingowego w miejskiej strefie wzrośnie z 200 złotych do 349 złotych, a kara za przekroczenie czasu parkowania wzrośnie z 80 złotych do 210 złotych. Tak drastycznych podwyżej chce prezydent Wrocławia Jacek Sutryk.
Propozycją Jacka Sutryka na czwartkowej sesji zajmą się miejscy radni. I z całą pewnością ją zatwierdzą, bo podporządkowani prezydentowi samorządowcy mają w radzie miejskiej większość. Projekt nowych stawek opłat za postój w strefie płatnego parkowania uzależnia wysokość kary za parkowanie bez biletu od minimalnego wynagrodzenia w Polsce. I tak, za parkowania bez biletu mamy płacić miastu 10 procent minimalnego wynagrodzenia, a za przekroczenie czasu parkowania - 6 procent. Jeśli karę zapłacimy w ciągu tygodnia, stawki te zmaleją odpowiednio do 5 i 3 procent minimalnego wynagrodzenia. Nowe zasady mają obowiązywać od 1 stycznia 2023 roku. A właśnie od tego dnia minimalne wynagrodzenie w Polsce wzrośnie z 3010 do 3490 złotych. Stawki jakie mają obowiązywać we Wrocławiu, będą najwyższymi, na jakie pozwala prawo.
Skąd tak drastyczne podwyżki? Mają zadziałać na kierowców, którzy notorycznie parkują "na gapę", a dotychczasowe kary ich nie wzruszały. Przeprowadzone w listopadzie 2021 roku badanie funkcjonowania strefy płatnego parkowania we Wrocławiu wykazało, że aż 30 procent kierowców parkowało w niej bez biletu. - Świadczy to jednoznacznie o utrwalonym u użytkowników dróg przekonaniu o możliwości uniknięcia ustawowych opłat za postój - czytamy w uzasadnieniu projektu uchwały rady miejskiej.
W pierwszym półroczu 2022 roku kontrolerzy ZDiUM ukarali 30 963 kierowców parkujących w miejskiej strefie. 22 248 w ogóle nie zapłaciło za parking, a 8 715 przekroczyło opłacony czas.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze