Przeżył, bo był szczepiony. Błonicą zaraził się w szpitalu przy Koszarowej we Wrocławiu od pacjenta "zero" - sześcioletniego chłopca, który przywiózł chorobę z wakacji na Zanzibarze. Wrocławianin opowiedział o pierwszych objawach i zakażeniu.
Do pana Adama z Wrocławia, który jest drugim w mieście pacjentem z groźną błonicą, dotarli reporterzy "Uwagi" TVN. - Obudziłem się z uciskiem w gardle, jakby ktoś mnie trzymał za szyję - opowiadał na antenie. Potem pojawiła się gorączka. - I ból mięśni, właściwie wszystkiego. Zaczęło się to robić poważniejsze – relacjonował mężczyzna.
W szpitalu trafił do izolatki. Natychmiast dostał antybiotyki. To dzięki szybkiej reakcji choroba błyskawicznie ustąpiła, a pacjent nie ma dziś już żadnych objawów. Od lekarzy usłyszał, że uratowało go też wcześniejsze szczepienie. Także dzięki niemu nie zaraził swojej żony i małego dziecka - oboje również byli szczepieni. Nim lekarze wykonali test na zakażenie błonicą, w organizmie pana Adama nie było już po niej śladu. Choć mężczyzna miał wszystkie objawy choroby, minęły błyskawicznie, a test dał już wynik negatywny.
Nie ma wątpliwości, że mężczyzna zaraził się błonicą w szpitalu przy Koszarowej. Był tu ze swoim synem. Lekarze skierowali dziecko na oddział, bo miało świszczący oddech. - Drugiego dnia w szpitalu pojawił się chłopczyk z problemami oddechowymi - wspomina w rozmowie z reporterami "Uwagi". Wtedy jeszcze lekarze nie wiedzieli, że ten chłopczyk ma groźną i bardzo już rzadką w Polsce błonicę. Przywiózł ją z wakacji na Zanzibarze. Nie był szczepiony na błonicę, choć to szczepienie obowiązkowe. To właśnie od sześciolatka zaraził się pan Adam. Pierwsze objawy pojawiły się po kilku dniach, gdy ze swoim synem był już w domu.
Pan Adam przed weekendem opuścił już szpital. Sześciolatek też czuje się już lepiej. - Dzięki szybkiej diagnozie i kompleksowej terapii stan chłopca uległ znacznej poprawie. Pacjent oddycha już samodzielnie, bez potrzeby wspomagania respiratorem. Pozostaje pod opieką zespołu lekarzy oddziału intensywnej terapii dziecięcej naszego szpitala - przekazała lek. med. Bożena Głowska, szefowa oddziału Anestezjologii i Intensywnej Terapii Dzieci i Noworodków Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego im. J. Gromkowskiego we Wrocławiu.
Od 2001 do 2022 roku w Polsce nie było ani jednego przypadku błonicy, w 2023 roku zachorowała jedna osoba, a w 2024 - dwie.
Pierwsze objawy błonicy pojawiają się zwykle od 2 do 5 dni po zakażeniu. Choroba najczęściej atakuje błony śluzowe gardła, nosa oraz krtani, choć zdarzają się również przypadki błonicy skórnej. Do typowych symptomów należą:
ból gardła i trudności w połykaniu,
gorączka (często umiarkowana),
złe samopoczucie i osłabienie,
charakterystyczny szaro-biały nalot na migdałkach, krtani lub w nosie,
obrzęk szyi spowodowany powiększeniem węzłów chłonnych (tzw. "szyja Nerona"),
chrypka i duszność w przypadku zajęcia krtani. W ciężkich przypadkach toksyny bakteryjne mogą prowadzić do powikłań sercowych, nerwowych i nerkowych.
Błonica przenosi się głównie drogą kropelkową, czyli przez kontakt z wydzielinami dróg oddechowych chorej osoby lub nosiciela bakterii. Możliwe jest także zakażenie poprzez bezpośredni kontakt z zakażonymi przedmiotami lub ranami osoby chorej. Szczególnie narażone są osoby niezaszczepione, a także dzieci i osoby starsze z osłabioną odpornością.
Leczenie błonicy polega na jak najszybszym podaniu antytoksyny błoniczej, która neutralizuje działanie toksyn bakteryjnych. Ponadto stosuje się antybiotyki (najczęściej penicylinę lub erytromycynę), aby zahamować rozwój bakterii. Pacjenci z podejrzeniem błonicy są hospitalizowani i izolowani, aby zapobiec dalszemu rozprzestrzenianiu się choroby.
Dzięki skutecznemu leczeniu większość pacjentów wraca do zdrowia, jednak w ciężkich przypadkach błonica może prowadzić do groźnych powikłań, takich jak zapalenie mięśnia sercowego, uszkodzenia układu nerwowego czy niewydolność oddechowa. Śmiertelność w nieleczonych przypadkach sięga nawet 10%.
Najlepszą metodą zapobiegania błonicy są szczepienia ochronne. W Polsce są one obowiązkowe, choć nie wszyscy się temu obowiązkowi poddają. Regularne dawki przypominające u dorosłych pomagają utrzymać odporność przez całe życie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.