Reklama

Wrocławskie taksówki na aplikację - zdezelowane auta, pijani kierowcy i... poszukiwany przestępca

To była prawdziwa mobilizacja sił. W sobotę w centrum Wrocławia oraz w okolicach klubów i dyskotek zaroiło się od mundurowych. Sprawdzali, w jakim stanie są taksówki na aplikację oraz kto siedzi za ich kierownicami. Wyniki kontroli są przerażające!

- Mając na uwadze fakt, że na terenie naszego kraju dochodzi do zdarzeń w pojazdach wykorzystywanych do przewozu osób na tzw. aplikację, funkcjonariusze Wydziału Kryminalnego z dolnośląskiej komendy zainicjowali kolejne już szeroko zakrojone działania na terenie miasta, mające na celu zapobieganie tego typu zdarzeniom kryminalnym - mówi st. asp. Aleksandra Pieprzycka z Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu.

Co sprawdzano? Praktycznie wszystko. - Między innymi stan techniczny pojazdów, trzeźwość i uprawnienia kierujących, legalność okazywanych dokumentów i pobytu obcokrajowców na terenie Polski. Funkcjonariusze drobiazgowo kontrolowali także posiadanie stosowanych licencji na przewóz osób - informuje policjantka. Każdy kierowca był też sprawdzany w policyjnych bazach danych.

Reklama

- W trakcie samych działań, które prowadzone były wieloaspektowo, policjanci kryminalni kontrolowali konkretnych kierowców, wytypowanych podczas wcześniejszej obserwacji i czynności operacyjnych. Funkcjonariusze prewencji, ruchu drogowego i pozostałych służb, biorących udział w akcji, wykonywali masowo kontrole kierujących zajmujących się przewozem osób, aby ujawniać wszelkie wykroczenia oraz przestępstwa, których mogli dopuścić się kontrolowani kierowcy - dodaje Aleksandra Pieprzycka.

Efekty nocnej akcji są imponujące. Wylegitymowano blisko 400 osób, skontrolowano 365 pojazdów. - Zatrzymaliśmy 39 dowodów rejestracyjnych, głównie z powodu złego stanu technicznego aut, braku badań lub niewłaściwego oznakowania - wylicza policjantka. Przy jednym z kierowców policjanci znaleźli narkotyki. Ale nie to było jego największym przewinieniem - okazało się, że jest on poszukiwany przez policję. Trzech kierowców prowadziło taksówki pod wpływem alkoholu lub narkotyków.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 25/02/2025 12:44
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Ojciec Piją 2025-02-25 13:32:17

    Czy wiesz, że: Kurs tradycyjną taksówką często bywa tańszy, niż uberem? Często opłata za kurs jest zbliżona, lub tylko nieznacznie wyższa. W zamian otrzymujesz usługę wysokiej jakości wykonaną przez licencjonowanego, sprawdzonego kierowcę, mówiącego po polsku, płacącego podatki i ZUS. Możesz zapłacić kartą, gotówką, czy blikiem. Uber pobiera 25% (a często więcej) z twoich pieniędzy dla siebie. Jeśli zapłacisz tę kwotę w całości polskiemu taksówkarzowi, pomożesz zwalczyć patologię i niewolnictwo. Uber, Bolt, FreeNow to są patologie, które zniszczyły branżę przewozów osobowych, a teraz cynicznie dyktują kierowcom niewolnicze warunki pracy. Opłata, jaką otrzymuje kierowca wynosi, zazwyczaj 2 zł, ale często tylko 1 zł za kilometr. Jest to na granicy jakiejkolwiek opłacalności i taki kierowca, aby kupić chleb, musi jeździć 12 godzin dziennie. Po kupnie paliwa, opłaceniu leasingu, ZUS-u, podatków zostają mu w kieszeni grosze. Nie daj Boże jeśli samochód się zepsuje - nawet jeśli jest na gwarancji, to znika w warsztacie na kilka dni i w tym czasie brak obrotów i stałe opłaty rujnują takiego kierowcę. Po awarii ponowne stanięcie na nogach trwa tygodnie, a jeśli w tym czasie auto zepsuje się ponownie, taki kierowca jest wciąż na minusie i nie jest w stanie wyjść do przodu przez wiele miesięcy. Uber śmieje się przez całą drogę do banku, bo wie, że kierowcy nie mają wyboru. Większość to cudzoziemcy nie znający miasta i języka polskiego. Robią to, bo nie mogą znaleźć innej pracy, więc wsiadają za kierownicę, bo to wydaje się najłatwiejszym wyjściem i Uber na tym właśnie żeruje. Ma wciąż zapewniony napływ świeżych niewolników, bo kiedy jedni w końcu uczą się liczyć i odchodzą, na ich miejsce przychodzą tabuny nowych. W Niemczech kierowca Ubera otrzymuje te same liczby co u nas, tyle że w euro. Czyli ponad 4 razy więcej. A przecież paliwo, ceny nowych samochodów i ubezpieczeń są zbliżone, a żywności często niższe, niż u nas. Jeśli za taki sam przejechany dystans w Niemczech kierowca dostaje 4 razy więcej, to on odłoży na nowe auto, a w Polsce niestety nie. We Włoszech Uber jest zakazany. Można? Oczywiście, że można, ale polskojęzyczne kukiełki u koryta są zbyt zajęte liczeniem łapówek, aby zauważyć rzeczywistość. Następnym razem, kiedy będziesz zamawiać kurs Uberem, a zobaczysz stojącą obok tradycyjną taksówkę, podejdź i zapytaj, ile będzie kosztował kurs. Możesz się zdziwić, jak bardzo zbliżona będzie cena.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości