Reklama

Zabijał bez śladów, dziś "uczy" studentów. Twarz seryjnego mordercy trafiła do Wrocławia


W Muzeum Medycyny Sądowej Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu pojawił się wyjątkowy eksponat - maska pośmiertna jednego z najsłynniejszych seryjnych zabójców w historii. To William Burke, od którego nazwiska pochodzi termin „burking”. Nowe obiekty domykają ważną część ekspozycji dotyczącą mechanizmów uduszenia.


Na pierwszy rzut oka to odlew twarzy, który mógłby kojarzyć się z dziewiętnastowieczną tradycją utrwalania wizerunków ludzi wybitnych: polityków, kompozytorów, uczonych, osób publicznych. W tym przypadku historia jest jednak znacznie mroczniejsza. Maska przedstawia Williama Burke’a – jednego z najbardziej znanych szkockich seryjnych zabójców, powieszonego za swoje zbrodnie 28 stycznia 1829 roku w Edynburgu. Kolekcję UMW wzbogaciła także maska jego wspólnika Williama Hare’a. 

- Maska pośmiertna jest odciskiem twarzy osoby zmarłej - mówi dr Jędrzej Siuta z Zakładu Medycyny Sądowej UMW, opiekun muzeum. - Wykonywano ją przez nałożenie na twarz materiału, najczęściej gipsu, z którego powstawała forma odlewnicza. Z tej formy można było później wykonywać kolejne odlewy. Najczęściej w ten sposób upamiętniano osoby sławne, które dziś nazwalibyśmy celebrytami. Wśród nich byli także słynni przestępcy. Maska Burke’a jest właśnie takim obiektem: jednocześnie pamiątką historyczną i eksponatem ważnym dla medycyny sądowej.

Reklama

Na przełomie lat 1827 i 1828 w Edynburgu obaj mężczyźni zamordowali co najmniej 16 osób. Zbrodniarze oferowali im wynajem pokoju w pensjonacie Hare’a, częstowali alkoholem i pozbawiali życia. Ciała sprzedawano następnie lekarzom na potrzeby nauczania anatomii.

W XIX wieku szkoły medyczne potrzebowały zwłok do zajęć anatomicznych, ale legalny dostęp do nich był ograniczony. Burke i Hare wykorzystali tę sytuację, opracowując zbrodniczy biznes, który został przerwany na skutek odkrycia zwłok jednej z ofiar schowanych pod łóżkiem w pensjonacie Hare’a. W tym procederze liczył się stan zwłok. Im mniej widocznych obrażeń, tym mniejsze ryzyko podejrzeń i tym większa „przydatność” ciała do nauczania anatomii. Dlatego sposób zabijania miał znaczenie praktyczne. To właśnie on sprawił, że nazwisko Burke’a na stałe weszło do terminologii sądowo-lekarskiej.

Reklama

- Burke zabijał w sposób charakterystyczny. Uciskał klatkę piersiową i brzuch ofiary, uniemożliwiając wykonywanie ruchów oddechowych. Płuca same w sobie nie wykonują ruchów oddechowych, potrzebna jest praca mięśni oddechowych: klatki piersiowej, brzucha i przepony. Jeżeli te ruchy zostaną zablokowane, człowiek może się udusić nawet wtedy, gdy nie dochodzi do typowego zamknięcia dróg oddechowych. To mechanizm, który w medycynie sądowej określany jest jako burking - wyjaśnia dr Jędrzej Siuta.

Jego sprawa stała się na tyle głośna, że dała nazwę mechanizmowi opisywanemu później w medycynie sądowej na całym świecie.

Reklama

Proces Burke’a zakończył się wyrokiem śmierci. Hare uniknął egzekucji, ponieważ zdecydował się współpracować ze śledczymi i zeznawał przeciwko wspólnikowi. To dlatego maska Burke’a jest maską pośmiertną, natomiast wizerunek Hare’a utrwalono jeszcze za jego życia. Ten kontrast jest jednym z powodów, dla których oba obiekty zestawione razem mają tak dużą wartość historyczną i dydaktyczną.

Po egzekucji ciało Burke’a zostało przeznaczone do publicznej sekcji zwłok, wykonano z niego również szereg eksponatów, z których część do dziś znajduje się w muzeach Edynburga. Był to element wyroku i jednocześnie symboliczne domknięcie sprawy: człowiek, który sprzedawał ciała ofiar do nauczania anatomii, sam po śmierci trafił na stół sekcyjny i posłużył nauce.

Reklama

Jego historia stała się jednym z najgłośniejszych przykładów napięcia między rozwojem medycyny a etyką pozyskiwania ludzkich szczątków do celów naukowych. Niemal dwa wieki później Burke znów pojawia się w przestrzeni edukacji medycznej – tym razem jako muzealny eksponat we Wrocławiu. Jego twarz, utrwalona w masce pośmiertnej, pomaga studentom zrozumieć, czym jest burking i dlaczego w medycynie sądowej tak ważne jest precyzyjne odtworzenie mechanizmu śmierci.

Oryginalna maska Burke’a znajduje się w Edynburgu. Wrocławskie egzemplarze są historycznymi odlewami wykonanymi z tamtych masek, prawdopodobnie pod koniec XIX lub na początku XX wieku. Do Wrocławia przyjechały z Francji, skąd udało się je pozyskać na potrzeby uczelni. Według dr. Jędrzeja Siuty, to obiekty unikatowe, wykonane w pojedynczym egzemplarzu.

Reklama

- W naszym muzeum brakowało eksponatów obrazujących dwa rodzaje śmierci z uduszenia, które bardzo trudno pokazać na preparacie tkankowym. Jednym z nich był burking, drugim uduszenie pozycyjne. Teraz dział uduszeń gwałtownych jest kompletny. Nowe obiekty są brakującymi ogniwami w pełnej opowieści o mechanizmach śmierci z powodu uduszenia gwałtownego - tłumaczy opiekun muzeum.

Drugim z tych brakujących ogniw jest rama okienna pochodząca ze współczesnej sprawy. To przedmiot, w którym udusiła się kobieta zamknięta w piwnicy. Próbowała wydostać się przez okno, ale utknęła w metalowej ramie w pozycji uniemożliwiającej oddychanie. Jej ciało trafiło do Zakładu Medycyny Sądowej razem z oknem.

Reklama

Ten eksponat pozwala wyjaśnić uduszenie pozycyjne – mechanizm śmierci, który dla osób spoza medycyny sądowej może być szczególnie trudny do zrozumienia. Nie ma tu pętli, zanurzenia w wodzie ani klasycznego zatkania ust i nosa. Decydujące jest ułożenie ciała. Człowiek znajduje się w takiej pozycji, że ruchy oddechowe są ograniczone albo niemożliwe. Z czasem prowadzi to do niedotlenienia i śmierci.

 

 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 26/06/2026 17:29
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości