Kusi cię klimat dawnych epok w luksusowych wnętrzach? Zamek Kliczków łączy w sobie historię, legendy i ciekawe atrakcje. Od średniowiecznej wieży, przez cesarskie salony, aż po unikatowy cmentarz dla koni. Tylko kilkanaście kilometrów od zjazdu z autostrady A4 znajduje się prawdziwa perełka, którą warto przynajmniej raz odwiedzić.
Na skraju Borów Dolnośląskich ukryta jest jedna z największych rezydencji na Dolnym Śląsku, czyli zamek w Kliczkowie. Dziś przypomina elegancki francuski pałac z XIX wieku, ale jego początki sięgają czasów, gdy władcy świdnicko-jaworscy budowali tu pierwszą warownię przeciwko najeźdźcom. To miejsce, w którym historia średniowiecza spotyka się z luksusem współczesnego hotelu i SPA.

Turyści mogą podziwiać m.in. Salę Dworską, Salę Kominkową oraz dawną bibliotekę. Wnętrza zamku po wojnie utraciły swoje oryginalne wyposażenie, ale nadal robią ogromne wrażenie. Wiele osób przyciąga także dziedziniec i odrestaurowany Folwark Książęcy. Warto tu poszukać oryginalnych detali, np. napisu „Cześć Przodownikom Pracy” (pozostałość po PRL-u), który do dziś widnieje na murach. Teren zamku i zabytkowego parku jest ogromny, co sprzyja weekendowym spacerom, a czworonogi, poza restauracją, są tu mile widziane.
Jedną z największych osobliwości Kliczkowa jest cmentarz dla koni. To unikat w skali kraju. Jego bliższe odpowiedniki znajdziemy dopiero w Hamburgu. Choć dawniej nagrobków było kilkanaście, dziś widnieją tylko cztery. Można tu odczytać imiona: Juno (1938) i Zacateca (2009), a także Matea - klacz rycerska zamku Kliczków (2022). Całość otoczona jest parkiem, w którym organizowane są rajdy konne i wyścigi psich zaprzęgów.

Pierwsze fundamenty pod przyszły zamek stanęły tu pod koniec XIII wieku, a fundatorem warowni był najpewniej książę Bolek I Surowy. Zamek wielokrotnie zmieniał później właścicieli. W XVI wieku przejęli go Rechenbergowie, później Schellendorfowie, Frankenbergowie i Promnitzowie. W 1767 roku Kliczków przeszedł w ręce rodu Solms-Baruth i pozostał ich siedzibą aż do II wojny światowej.
Warto wspomnieć, że na przestrzeni lat w posiadłości gościł cesarz niemiecki Wilhelm II, tędy przechodziły wojska napoleońskie, a w czasie wojny trzydziestoletniej obiekt był wielokrotnie plądrowany. Ostatnia dziedziczka, Ida Louisa zwana „Lulu”, przyjaźniła się z księżniczką Daisy von Pless z zamku Książ. Rodzina zmuszona była jednak opuściła Kliczków w tajemniczych okolicznościach podczas trwania II wojny światowej. Po wojnie pałac zdewastowali żołnierze Armii Czerwonej, a później szabrownicy.
Po wielu latach zaniedbań Kliczków znalazł nowych opiekunów: Jerzego i Magdalenę Ludwinów. Zamek dzięki ich inicjatywnie został odrestaurowany i dziś działa tu luksusowy hotel z restauracją, SPA oraz centrum konferencyjnym. Obiekt dysponuje ponad dwustoma miejscami noclegowymi, co sprawia, że często organizowane są tu wesela.

Zamek Kliczków można zwiedzać samodzielnie lub w towarzystwie przewodnika w godzinach
poniedziałek–piątek: godz. 13:00
soboty, niedziele i święta: godz. 11:00, 13:00 i 15:00
Podczas spaceru po zamku można zobaczyć reprezentacyjne wnętrza, a przy odrobinie szczęścia także sale na co dzień zamknięte dla gości.
Cennik (2025):
Dorośli: 40 zł/os.
Dzieci 7-17 lat: 25 zł/os.
Dzieci do 6 lat: bezpłatnie
Posiadacze Ogólnopolskiej Karty Seniora: 32 zł/os

Miejscowość leży w gminie Osiecznica, niedaleko Bolesławca, przy skrzyżowaniu autostrad A4 i A18. Z Wrocławia dotrzemy tu w niecałe dwie godziny. To doskonała okazja, żeby odwiedzić przy okazji zamek Wleń (najstarszy w Polsce), Muzeum Ceramiki w Bolesławcu czy zamek Grodziec.
Na terenie zamku i wokół niego znajduje się wiele bezpłatnych miejsc parkingowych.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze