Reklama

Zamkną porodówki w Oławie i Trzebnicy? Jakie plany ma rząd?

17/02/2026 19:20

"Rząd Tuska znów chce zamykać porodówki" - grzmi na Facebooku wrocławski poseł PiS, były wojewoda dolnośląski Paweł Hreniak. Powołuje się na wywiad udzielony przez wiceministra zdrowia Tomasza Maciejewskiego. "Chce zamknąć oddziały, na których jest mniej niż 730 porodów rocznie. Według dostępnych danych w okręgu wrocławskim zamknięcie mogłoby dotyczyć porodówek w Trzebnicy i Oławie" - wywnioskował Hreniak. Jak jest w rzeczywistości?


O planowanej likwidacji porodówek w Polsce wiceminister Tomasz Maciejewski mówił dziś w rozmowie z "Rzeczpospolitą". -  Doszliśmy do etapu, kiedy porodówki muszą być zamykane – oświadczył wiceminister, tłumacząc to postępującym spadkiem liczby narodzin. 

Rząd chce, by w szpitalach, które zachowają oddziały położnicze, odbywały się minimum dwa porody dziennie. - Czyli powiedzmy siedemset parę porodów rocznie - wyliczył Tomasz Maciejewski. - Wtedy personel nie traci swoich umiejętności zawodowych. Jeżeli mamy jeden poród na trzy dni, to sprawność personelu naturalnie się pogarsza – nie można zapewnić bezpieczeństwa i właściwej jakości usług dla kobiety ciężarnej z problemem ginekologicznym - przekonuje wiceminister.

Reklama

Które porodówki zostaną zlikwidowane? Dziś nie ma takiej listy. Czy faktycznie mogą się na niej znaleźć oddziały z Oławy i Trzebnicy? W Oławie jeszcze w 2022 roku było ponad tysiąc porodów, w 2023 - 825, w 2024 - 712, a w 2025 - już tylko 616. W Trzebnicy w ubiegłym roku urodziło się 569 dzieci, trzy lata wcześniej - 752.

Ale minister zastrzega, że nie będzie odgórnej listy porodówek przeznaczonych do likwidacji. Decyzje mają zapadać na szczeblu lokalnym i regionalnym. - Jest to wskazówka, którą chcemy przekazać szpitalom i organom założycielskim, a przede wszystkim wojewodom, ponieważ to oni odpowiadają za organizację systemu. Celem jest wyposażenie ich w narzędzia pozwalające określić, jak powinna być zorganizowana sieć oddziałów szpitalnych zarówno w trybie planowym, jednodniowym, jak i świadczeń w ramach opieki ambulatoryjnej. Dzięki temu będą mogli podejmować decyzje organizacyjne w sposób przemyślany i zapewnić jak najlepszą jakość świadczeń - wyjaśnił wiceszef resortu zdrowia.

Reklama

Na Dolnym Śląsku są porodówki, w których rodzi się znacznie mniej dzieci niż w Oławie czy w Trzebnicy. Przykłady? W Złotoryi w całym ubiegłym roku było 75 porodów, w Kłodzku - 168, w Dzierżoniowie - 300, a w Głogowie - 368. Dla porównania we Wrocławiu przy Borowskiej narodziło się 2070 maluchów, przy Kamieńskiego - 2259, a na Brochowie - 2769.

W szpitalach, które nie będą miały oddziałów położniczych, porody też mają być możliwe. Powstaną tam czynne całą dobę tzw. pokoje narodzin, w których w pilnych sytuacjach poród będą mogły odebrać położne. Na miejscu ma dyżurować także anestezjolog, gdyby jego pomoc była potrzebna.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości