Sąd Najwyższy oddalił kasacje prokuratora generalnego i obrońców dwóch skazanych za tzw. zbrodnię miłoszycką, utrzymując wyrok. To już koniec trwającego od 2018 roku postępowania.
W czwartek, 26 października, Sąd Najwyższy utrzymał kary dla skazanych za gwałt ze szczególnym okrucieństwem, w wyniku którego w dolnośląskich Miłoszycach w noc sylwestrową 1996/1997 zmarła 15-letnia dziewczyna. To 25 lat więzienia dla Ireneusza M. i na 15 lat dla Norberta B. Zdaniem śledczych w sprawę może być zamieszana trzecia osoba - jej poszukiwania trwają.
Małgosi na dyskotece podano karbamazepinę, czyli lek przeciwpadaczkowy, psychotropowy i neuroleptyczny, którego nie wolno łączyć z alkoholem. Później ktoś podał się za jej brata, którego w rzeczywistości nigdy nie miała, i zaproponował, że odprowadzi ją do domu. Jej ciało dziewczyny znaleziono następnego dnia na podwórku jednej z posesji. Dziewczyna została brutalnie zgwałcona, po czym zmarła z powodu wyziębienia organizmu (było 15 stopni mrozu) i ran.
W tej sprawie za morderstwo na 25 lat więzienia został skazany Tomasz Komenda. Po 18 latach wyszedł na wolność po tym, jak uznano go za niewinnego. Dostał 13 mln zł odszkodowania i zadośćuczynienia.
Gdy śledczy ponownie zajęli się tą tą zbrodnią, odkryte po latach na ubraniu Małgosi ślady DNA obciążyły Ireneusza M. i Norberta B. Sprawa przeszła przez kolejne instancje, aż 25 października Sąd Najwyższy oddalił kasację (prokurator generalny domagał się zaostrzenia kary, a obrońca - złagodzenia) i utrzymał wyrok.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze