Zmiany w kalendarzu żużlowego cyklu Grand Prix. Podobnie jak w sezonie 2018 i tym razem ostateczne rozstrzygnięcia zapadną w Toruniu, a nie - jak wcześniej planowano - w Australii. Organizatorzy cyklu poinformowali, że GP Australii drugi rok z rzędu nie dojdzie do skutku. Z dziką kartą w tych zawodach miał startować zawodnik Betard Sparty Wrocław, Max Fricke.
Żaden z ośrodków w Australii nie podjął się organizacji turnieju, wobec czego żużlowe władze kolejny raz zdecydowały się wycofać się z pomysłu organizacji Grand Prix na Antypodach. Pierwsze zapowiedzi mówią o powrocie do tej kwestii w sezonie 2020, ale realnie na kolejną australijską odsłonę cyklu będziemy musieli jeszcze trochę zaczekać. Z dziką kartą w zawodach miał wystartować zawodnik, który wywalczył tytuł Indywidualnego Mistrza Australii, a przed kilkoma dniami uczynił to Spartanin Max Fricke.
Tymczasem poznaliśmy już numery, z jakimi zawodnicy będą startować w cyklu Grand Prix. W przypadku żużlowców Betard Sparty nic się nie zmieniło - Tai Wofiinden nadal będzie jeździł ze "108" na plecach (od jego daty urodzin - 10 sierpnia), a Maciej Janowski z "71" (numer kierunkowy do Wrocławia). Ponadto dwóch zawodników Betard Sparty będzie pełniło rolę rezerwowych - jeśli Max Fricke i Vaclav Milik wystartują w poszczególnych turniejach, założą plastrony odpowiednio z numerami 46 i 225.
Pierwszy turniej tegorocznego cyklu odbędzie się 18 maja w Warszawie, a 3 sierpnia najlepsi żużlowcy świata przyjadą rywalizować do Wrocławia.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze