Potężny pożar składowiska elektrośmieci w Kiełczowie pod Wrocławiem. We wtorek wieczorem przez pięć godzin płonęły tam akumulatory i baterie. Nad Kiełczowem unosiła się chmura gryzącego dymu. Wójt Długołęki Wojciech Błoński apelował do mieszkańców, by nie otwierali okien i nie wychodzili z domów, choć straż pożarna uspokajała, że nie ma zagrożenia dla ludzi. Pożar udało się opanować dopiero po godz. 23.30, ale ostatni strażacy byli tu jeszcze do 5 nad ranem.
Wielki pożar w Kiełczowie wybuchł około godz. 18 we wtorek, 7 marca. W płomieniach stanęła sortownia elektrośmieci na terenie firmy Wastes Service Group przy ul. Wilczyckiej. Płonęły tam akumulatory, baterie i odpady. - Pożarem objęte jest około 30 metrów kwadratowych składowiska akumulatorów i baterii. Na miejscu jest 21 zastępów i grupa operacyjna komendanta wojewódzkiego straży pożarnej oraz zastęp rozpoznania chemicznego, który bada atmosferę pod kątem niebezpiecznych substancji - informowali strażacy z Wrocławia. Wystrzeliwujące z pożaru baterie co chwilę powodują jednak pożary traw w pobliżu. Jak poinfomowała po godz. 21 Komenda Wojewódzka Straży Pożarnej we Wrocławiu, w pożarze nikt nie ucierpiał.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze