Reklama

Mamy za mało nie tylko na remonty torów, ale nawet na zbadanie, które są złe

27/07/2011 00:00

Jeśli po raz czwarty ZDiUM unieważnia przetarg na kontrolę stanu technicznego 200 km torowisk, gdyż „cena najkorzystniejszej oferty przewyższa kwotę [...] na sfinansowanie zamówienia”, pojawia się pytanie: jak chcemy promować tramwaje skoro nie stać nas już nie tylko na remonty torów ale nawet na ich badanie. Jednak jest światełko w tunelu – wszystko wskazuje na to, że kolejny przetarg się uda.

ZDiUM szuka firmy, która ma odpowiedzieć na pytania gdzie łuk nie jest taki, jaki być powinien, gdzie torowisko grozi wykolejeniem tramwaju, a gdzie trzeba zeszlifować szynę. Tyle, że składane oferty są wciąż wyższe niż pieniądze, jakie są na badania.

- Pierwsze dwa przetargi musieliśmy unieważnić, bo nie było ofert. Trzeci, bo najtańsza złożona dwukrotnie przekroczyła sumę, którą mamy na ten cel. W tym czwartym oferta złożona przez firmę Bahn Technik była tylko nieznacznie droższa niż 297 tysięcy złotych, które mamy na ten cel, ale była pełna błędów i nie mieliśmy innego wyjścia jak ponowne jego unieważnienie – tłumaczy Ewa Mazur z Zarządu Dróg i Utrzymania Miasta. - Mamy nadzieję, że firma poprawi błędy i będziemy mogli rozstrzygnąć go za piątym razem – dodaje.



Trudno tu winić ZDiUM, któremu budżet ustalają mu - na podstawie wytycznych przygotowanych przez urzędników – radni miejscy. Zaś jedni i drudzy z roku na rok obcinają pieniądze na remonty torów. Pozycja bieżąca konserwacja torowisk w budżecie na 2007 rok wynosiła 4,74, w ubiegłym 3,8, a plan na ten rok to już tylko 3 mln zł.





Nic dziwnego, że są one w coraz gorszym stanie. W mieście jest co najmniej 12 miejsc (Legnicka, Olszewskiego, Curie-Skłodowskiej, Reymonta czy Krupnicza), gdzie są ograniczenia prędkości dla pojazdów szynowych do 30, 20, 10 a czasami nawet do 5 km/h. W tej chwili we Wrocławiu takich miejsc, gdzie niewyremontowane tory zmuszają do ograniczania prędkości jest kilkanaście (przeczytaj o szczegółach).



Fatalny stan torowisk (oprócz tego, że urzędnicy nie wydzielają torowisk i większość świateł spowalnia tramwaje bardziej niż auta) to jeden z głównych powodów, dla których pieniądze – i to konkretne – traci MPK.

- Zarząd spółki zakładał, że autobusy i tramwaje przyspieszą, tymczasem średnia prędkość tych pierwszych to wciąż 15,8 km/h a nie 17, a tramwaje nie jeżdżą 14, tylko 12,8 km/h. To oznacza, że na tych samych liniach potrzebujemy więcej kierujących, a więcej kierujących to wyższe koszty. Po prostu nie stać nas na to, żeby wydawać więcej – tłumaczył już miesiąc temu Władysław Smyk, prezes MPK (przeczytaj o szczegółach).

Efekt jest taki, że w tym roku MPK straci 3 do 3,5 miliona złotych, a miejscy radni (podkreślmy – za namową urzędników) na remonty torów przeznaczyli 3 mln zł.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości