Reklama

Olga Tokarczuk: „Szykujemy się do bitwy o nową rzeczywistość”

02/04/2020 09:31

– Przygotowujemy się do wielkiej bitwy o nową rzeczywistość, której nie potrafimy sobie nawet wyobrazić, powoli rozumiejąc, że nic już nie będzie takie samo, jak przedtem – napisała noblistka Olga Tokarczuk w felietonie opublikowanym na łamach „Frankfurter Allgemeine Zeitung”.

– Dla mnie już od dłuższego czasu świata było za dużo. Za dużo, za szybko, za głośno – podkreśla Olga Tokarczuk. I podkreśla, że nie ma „traumy odosobnienia” i nie cierpi dlatego, że nie spotyka się z ludźmi. Noblistka nie żałuje, że zamknęli kina i jest jej obojętne, że nieczynne są galerie handlowe. Martwi się natomiast na myśl o wszystkich, którzy stracili pracę.


"Czy świat przed wirusem był nienormalny?"


– Kiedy dowiedziałam się o zapobiegawczej kwarantannie, poczułam coś w rodzaju ulgi i wiem, że wielu ludzi czuje podobnie, choć się tego wstydzi. Moja introwersja długo zduszana i maltretowana dyktatem nadaktywnych ekstrawertów, otrzepała się i wyszła z szafy – wyznaje pisarka. I dodaje, że życie toczy się w zupełnie innym tempie.

Reklama

– Uporczywie wracają do mnie obrazy z dzieciństwa, kiedy było dużo więcej czasu i można było go „marnować”, godzinami gapiąc się przez okno, obserwując mrówki, leżąc pod stołem i wyobrażając sobie, że to jest arka. Albo czytając encyklopedię – mówi Tokarczuk.


Noblistka pyta, czy nie jest tak, że wróciliśmy do normalnego życia i że to nie wirus jest zaburzeniem normy, tylko odwrotnie – „tamten hektyczny świat przed wirusem był nienormalny?”.


Pisarka zwraca uwagę na to, że wirus przypomniał nam, że jesteśmy kruchymi, delikatnymi istotami, które umierają i są śmiertelne. Podkreśla, że „nie jesteśmy oddzieleni od świata swoim i wyjątkowością, ale świat jest rodzajem wielkiej sieci, w której tkwimy, połączeni z innymi bytami niewidzialnymi nićmi zależności i wpływów”.  

Reklama

Autorka „Opowiadań bizarnych” napisała w felietonie, że jesteśmy od siebie zależni i bez względu na to, z jak dalekich krajów pochodzimy, jakim językiem mówimy oraz jaki jest kolor naszej skóry, tak samo zapadamy na choroby,  boimy się i umieramy.


– (Wirus) uświadomił nam, że bez względu na to, jak bardzo czujemy się słabi i bezbronni wobec zagrożenia, są wokół nas ludzie, którzy są jeszcze słabsi i potrzebują pomocy. Przypomniał, jak delikatni są nasi starzy rodzice i dziadkowie i jak bardzo należy im się nasza opieka – wyjaśnia noblistka. Jak dodała, pokazał nam także, że nasza gorączkowa ruchliwość zagraża światu i przywołał pytanie: „czego właściwie szukamy?”.

Reklama

"Zamknięcie granic to największa porażka"


Jej zdaniem lęk przed chorobą zawrócił nas z zapętlonej drogi i „z konieczności przypomniał o istnieniu gniazd, z których pochodzimy i w których czujemy się bezpiecznie”. – Nawet gdyśmy byli, nie wiem jak wielkimi podróżnikami, to w sytuacji takiej, jak ta, zawsze będziemy przeć do jakiegoś domu – twierdzi Tokarczuk.


Noblistka podkreśla, że objawiły się przez to smutne prawdy – „że w chwili zagrożenia wraca myślenie w zamykających i wykluczających kategoriach narodów i granic”. Jak dodaje, w tym trudnym momencie okazało się, jak słaba w praktyce jest idea wspólnoty europejskiej, a  Unia właściwie oddała mecz walkowerem, przekazując decyzje w czasach kryzysu państwom narodowym.

Reklama

Autorka „Biegunów” zamknięcie granic państwowych uważa za największą porażkę tego marnego czasu, przez którą wróciły stare egoizmy i kategorie „swoi” i „obcy”.  – Czyli to, co przez ostatnie lata zwalczaliśmy z nadzieją, że nigdy więcej nie będzie formatowało nam umysłów. Lęk przed wirusem przywołał automatycznie najprostsze atawistyczne przekonanie, że winni są jacyś obcy i to oni zawsze skądś przynoszą zagrożenie. W Europie wirus jest „skądś”, nie jest nasz, jest obcy. W Polsce podejrzani stali się wszyscy ci, którzy wracają z zagranicy – zauważyła pisarka. I dodaje, że fala zatrzaskiwanych granic i monstrualne kolejki na przejściach granicznych dla wielu młodych ludzi były zapewne szokiem.  – Wirus przypomina: granice istnieją i mają się dobrze – podkreśla Tokarczuk.


"Przygotowujemy się do wielkiej bitwy"

Reklama

Artystka obawia się też, że wirus szybko przypomni nam, jak bardzo nie jesteśmy sobie równi. – Jedni z nas wylecą prywatnymi samolotami do domu na wyspie lub w leśnym odosobnieniu, a inni zostaną w miastach, żeby obsługiwać elektrownie i wodociągi. Jeszcze inni będą ryzykować zdrowie, pracując w sklepach i szpitalach. Jedni dorobią się na epidemii, inni stracą dorobek swojego życia. Kryzys, jaki nadchodzi, zapewne podważy te zasady, które wydawały się nam stabilne; wiele państw nie poradzi sobie z nim i w obliczu ich dekompozycji obudzą się nowe porządki, jak to często bywa po kryzysach – prognozuje pisarka. I dodaje, że choć siedzimy w domu, czytamy książki i oglądamy seriale, to w rzeczywistości „przygotowujemy się do wielkiej bitwy o nową rzeczywistość, której nie potrafimy sobie nawet wyobrazić, powoli rozumiejąc, że nic już nie będzie takie samo, jak przedtem”.


Jej zdaniem „sytuacja przymusowej kwarantanny i skoszarowania rodziny w domu może uświadomić nam to, do czego wcale nie chcielibyśmy się przyznać: że rodzina nas męczy, że więzi małżeńskie dawno już zetlały”. – Nasze dzieci wyjdą z kwarantanny uzależnione od internetu, a wielu z nas uświadomi sobie bezsens i jałowość sytuacji, w której mechanicznie i siłą inercji tkwi – napisała w felietonie. I pyta „co, jeśli wzrośnie liczba zabójstw, samobójstw i chorób psychicznych?”.

Reklama

– Na naszych oczach rozwiewa się jak dym paradygmat cywilizacyjny, który nas kształtował przez ostatnie dwieście lat: że jesteśmy panami stworzenia, możemy wszystko i świat należy do nas. Nadchodzą nowe czasy – twierdzi noblistka.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości