Reklama

Polemika z reżyserem Teatru Polskiego: „Kłamstwa i konformizm”

28/05/2018 12:20

– Jan Szurmiej jest, niestety, konformistą i pewnie potrzebuje kasy. Rozmawiałem z jego krewną, która była zadziwiona decyzją Szurmieja o współpracy z Morawskim – mówi nam Piotr Rudzki z Teatru Polskiego – w podziemiu, polemizując ze słowami reżysera "Xiąg Schulza".

„Xięgi Schulza”, nowy spektakl wrocławskiego Teatru Polskiego, będzie miał premierę 8. czerwca. Reżyseruje go Jan Szurmiej, który napisał scenariusz wspólnie z Wojciechem Jankowiakiem na motywach twórczości Brunona Schulza. Szurmiej jest też autorem songów, odpowiada także na choreografię i ruch sceniczny. W obsadzie, poza Cezarym Morawskim i Dariuszem Bereskim, znaleźli się m.in. Mariusz Kiljan, Aldona Struzik, Stanisław MelskiEdwin Petrykat.


Szurmiej udzielił nam wywiadu, z którym polemizuje Piotr Rudzki z Teatru Polskiego – w podziemiu.

Reklama

– Szurmiej albo nie pamięta, albo po prostu mistyfikuje, żeby udowodnić jakieś tezy – mówi nam Rudzki, zwracając uwagę na następującą wypowiedź: – (…) Nie wiem, czemu, bo Paweł Miśkiewicz jest znakomitym człowiekiem teatru. Ze stratą dla teatru odeszli wtedy m.in. Igor Przegrodzki, Halina Skoczyńska, Krzysztof Dracz, Henryk Niebudek, Miłek Reczek, Paweł Okoński, Aleksandra Popławska, Andrzej Szopa czy Kinga Preis. Uznali, że to nie jest ich teatr – mówi reżyser.

– Po kolei: Przegrodzki nigdy nie odszedł z Polskiego, nawet kiedy dostał w roku 2000 etat w Narodowym, połówkę etatu zostawił sobie we Wrocławiu – mówi Rudzki. – Skoczyńska odeszła za Krzysztofem Mieszkowskim, ponieważ dostała propozycję etatu w Narodowym, Dracz, Niebudek i Reczek odeszli razem z Miśkiewiczem do Dramatycznego, Okoński odszedł za Toszy, Aleksandra Popławska od ukończenia studiów w roku 2000 była na etacie w TR Warszawa, Szopa odszedł za Wekslera, a Preis za Mieszkowskiego wzięła bezpłatny urlop, żeby poświęcić się pracy w filmie. Dwa zdania i tyle kłamstw. Po co? Żeby Morawskiemu było przyjemnie? – dodał przedstawiciel Teatru Polskiego – w podziemiu.


 – Jeżeli ta produkcja nie rozwala budżetu Morawskiemu, to dlaczego nie płaci tym wszystkim gościnnym wykonawcom, nie płaci aktorom Polskiego za zastępstwa i - last but not least - nie płaci ludziom, którzy wygrali procesy z nim, a jednym z elementów wyroku było wypłacenie jednej trzeciej zasądzonych odszkodowań z klauzula natychmiastowej wykonalności? Do nich m.in. należę, minął już ponad miesiąc od wyroku! – zauważył Rudzki.

– Szurmiej jest, niestety, konformistą i pewnie potrzebuje kasy. Rozmawiałem z jego krewną, która była zadziwiona decyzją Szurmieja o współpracy z Morawskim. A Jarocki wrócił do Współczesnego za dyrekcji Rościszewskiego, a nie Prochyry, z dyrekcji tego ostatniego na stronie Współczesnego wymienia sie tylko właśnie „Sztukmistrza Szurmieja”. Sam go widziałem i wtedy to był dobry spektakl – dodał przedstawiciel Teatru Polskiego – w podziemiu.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości