Dotąd można było mówić o zwykłym niechlujstwie i niedbalstwie, gdy pod osłoną haseł o ekologii Wrocław dopuszczał do tego, by chwasty na trawnikach i miejskich skwerach sięgały pasa albo i wyżej. Teraz jednak w wielu miejscach wyrosły już tak, że stało się to niebezpieczne. Wysokie chaszcze zasłaniają kierowcom widoczność - nie widać zza nich ani innych aut, ani rowerzystów, ani pieszych.
Na skwerze na Sępolnie kosiarze pojawili się dzień po tym, gdy pokazaliśmy że pod samymi oknami prezydenta Jacka Sutryka pokrzywy sięgają po pachy, zasłaniając nawet ławki. Ale estetyka to nie wszystko. Jest o wiele poważniejszy problem - w dziesiątkach miejsc we Wrocławiu potężne zarośla zasłaniają widoczność na skrzyżowaniach. Nie widać zza nich innych aut, rowerów czy pieszych. Pobocza wzdłuż alei Armii Krajowej miejskie służby skosiły dopiero, gdy zmusiła je do tego policja. Ale to tylko jedno z miejsc. Identycznie jest np. wzdłuż alei Bolesława Krzywoustego i alei Jana IIISobieskiego, na których kierowcy rozpędzają się do naprawdę dużych prędkości. To samo na Buforowej, Bardzkiej, Lotniczej, Brucknera, Międzyrzeckiej. Można tak wymieniać długo.
ZOBACZ JAK WYGLĄDAJĄ TRAWNIKI PRZY DROGACH. ZAUWAŻYSZ W ZAROŚLACH AUTO? [KLIKNIJ]
Nie lepiej jest wzdłuż dróg wojewódzkich, już poza miastem - w niektórych miejscach można poczuć się jak w tunelu. To bardzo skraca czas reakcji kierowcy w przypadku wbiegnięcia na drogę zwierzęcia. Na dodatek wysokie rośliny zasłaniają znaki drogowe. Gdy poprosiliśmy Dolnośląską Służbę Dróg i Kolei o harmonogram koszenia poboczy, nie dostaliśmy odpowiedzi. Zaraz po naszym pytaniu rozpoczęło się za to koszenie przy drodze wojewódzkiej Wrocław - Strzelin, wskazanej przez nas jako przykład niedbalstwa.
We Wrocławiu od lat trwa dyskusja: kosić, czy nie kosić. W ratuszu twierdzą, że nie koszą, bo są "eko". Już zanim wyrosły wysokie na ponad metr zarośla, ratusz ogłosił że "promuje korzystną dla środowiska pielęgnację trawników". - To już kolejna wiosna, kiedy we Wrocławiu przystępujemy do #EKOszenia, co nie oznacza ekonomicznie a ekologicznie. Nie zaprzestajemy koszenia, ale zmieniamy jego rytm, częstotliwość. Chcemy m.in. aby w mieście powstawało jak najwięcej łąk kwietnych oraz żeby trawa i kwiaty miały możliwość wysiania nasion. Wyższa trawa to wiele korzyści dla środowiska oraz lepsza adaptacja miejskiej przestrzeni do zmian klimatu - zachwalała miejską politykę Katarzyna Szymczak-Pomianowska, dyrektor Departamentu Zrównoważonego Rozwoju w Urzędzie Miejskim Wrocławia.
Zwolennicy koszenia traw mówią zaś nie tylko o estetyce miasta, ale i bezpieczeństwie alergików, dla których wysokie zarośla oznaczają prawdziwą mękę. To także siedlisko komarów i kleszczy. Kilka dni temu pod Dzierżoniowem podczas koszenia traw dwie małe sarenki straciły nogi. Zarośla były tak wysokie, że koszący je mężczyzna nie zauważył chowających się w trawie zwierząt.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze