Reklama

Wrocławska porodówka tylko dla pacjentek z koronawirusem. Są protesty

16/09/2020 10:18

Od połowy września Klinika Ginekologii i Położnictwa oraz Oddział Kliniczny Neonatologiczny Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego przy ul. Chałubińskiego 3 są dedykowane wyłącznie pacjentkom z podejrzeniem COVID-19 lub pozytywnym testem na  SARS-CoV-2 oraz ich nowo narodzonym dzieciom. Decyzja wojewody spotkała się z falą sprzeciwu.

Wojewoda dolnośląski na mocy rozporządzenia z 3 września nałożył na Uniwersytecki Szpital Kliniczny we Wrocławiu obowiązek realizacji świadczeń opieki zdrowotnej na rzecz pacjentek i pacjentów z potwierdzonym zakażeniem SARS-CoV-2 w zakresie neonatologii oraz ginekologii i położnictwa. W rezultacie od 15 września inne aktywności kliniki zostały wyłączone, ponieważ warunki lokalowe nie pozwalają tam na rozdzielenie pacjentek zakażonych i zdrowych. 


- Odwołaliśmy się od tej decyzji, ponieważ może ona prowadzić do istotnego ograniczenia dostępności do świadczeń z zakresu położnictwa, ginekologii i neonatologii na terenie Wrocławia i województwa - informuje Monika Kowalska, rzeczniczka USK.

Reklama

Rozporządzenie to spotkało się z ostrą reakcją lokalnych środowisk prokobiecych. Działaczki Stowarzyszenia Dolnośląski Kongres Kobiet oraz posłanka Małgorzata Tracz wysłały wojewodzie dolnośląskiemu pisma z apelem o wycofanie się z tej kontrowersyjnej decyzji. W sieci pojawiła się również petycja w tej sprawie, którą w krótkim czasie podpisało ok. 2,5 tysiąca osób.


- Ważna dla zdrowia kobiet placówka zostanie wyłączona z przyjmowania pacjentek i realizowania licznych operacji oraz zabiegów. Dla utworzenia sześciu miejsc dla pacjentek zakaźnych trzeba poświęcić wiele wolnych łóżek i aż pięć poradni, w tym onkologiczną i dla dzieci. Wyrażamy oburzenie, że nie uwzględniono głosu dr hab. Lidii Hirnle, kierowniczki Katedry i Kliniki Ginekologii i Położnictwa, która wskazuje na fakt, że obiekt jest nieprzystosowany do tego typu potrzeb, dysponuje tylko jedną windą i znajduje się pod opieką konserwatora zabytków - mówi Jolanta Niezgodzka, wiceprezeska Stowarzyszenia Dolnośląski Kongres Kobiet.

I dodaje, że Uniwersytecki Szpital Kliniczny jest ważnym, podnadregionalnym ośrodkiem naukowym, szkolącym przyszłą i obecną kadrę medyczną. - Przeznaczenie obiektu na cele pacjentek z koronawirusem powoduje zawieszenie ćwiczeń dla studentów i szkoleń dla lekarzy - zauważa Niezgodzka

Reklama

- Na Dolnym Śląsku funkcjonują mniejsze niż wyłączona klinika placówki, które mogłyby bezpiecznie pełnić funkcje szpitala dla pacjentek z koronawirusem - komentuje decyzję wojewody posłanka Małgorzata Tracz z Partii Zieloni.


Jarosław Obremski, wojewoda dolnośląski, tłumaczy, że postanowił odciążyć szpital przy ul. Kamieńskiego, który obsługiwał rodzące pacjentki z koronawirusem przez pierwsze pół roku epidemii i "wywiązał się z roli bardzo dobrze". 


- W zastępstwie szukałem szpitala, który wykonuje najmniej zabiegów, a w porównaniu do szpitala przy Kamieńskiego przy Chałubińskiego przyjmuje się trzykrotnie mniej porodów naturalnych. Mamy do czynienia ze świetnie zarządzanym kompleksem szpitali, który ma dwa oddziały położnicze, przy Chałubińskiego i Borowskiej, dlatego myślę, że zarząd USK po pół roku funkcjonowania w warunkach epidemii poradzi sobie z nowym wyzwaniem - mówi Obremski.

Reklama

W środę o godz. 15.30 wojewoda dolnośląski zorganizował konferencję prasową w tej sprawie, podczas której publicznie odniósł się do wątpliwości i zarzutów, kierowanych pod jego adresem. Tłumaczył, że świadomie zdecydował się na placówkę o wąskiej specjalizacji, po to, by przypadki koronawirusa nie paraliżowały pracy wieloodziałowego szpitala. 


- Decyzja nie była łatwa, ale epidemia zakłóca nasze życie oraz pracę służby zdrowia i tego nie unikniemy. Klinika przy Chałubińskiego miała dwa tygodnie, by przygotować się do tej zmiany - powiedział Obremski

Reklama

Wicewojewoda Marcin Krzyżanowski i dyrektor USK Piotr Pobrotyn uspokajali, że wrocławianki i Dolnoślązaczki będą miały gdzie rodzić, a towarzyszące zmianie emocje wkrótce ostygną i sytuacja się ustabilizuje. 


W piątek w samo południe planowana jest pikieta przed urzędem wojewódzkim. Natomiast jeszcze w środę, przez konferencją, pismo do wojewody skierowała dr hab. Lidii Hirnle, kierowniczka placówki przy Chałubińskiego, prosząc o ponowne przeanalizowanie podjętej decyzji, skutkującej paraliżem działalności całej kliniki i oddziału. 

Reklama

- Rocznie przyjmujemy ok. 2 tysiące porodów, wykonujemy 1500 zabiegów i operacji, w tym onkologicznych. Wstrzymana została także działalność pięciu poradni specjalistycznych i intensywnego oddziału noworodka. Zespół dwustu pracowników "stoi", zamkniętych jest 107 łóżek w oczekiwaniu na potencjalne pacjentki z koronawirusem - alarmuje Hirnle.


Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości