Reklama

Wyspa Kos: To tutaj zamordowano Anastazję? Policja znalazła opuszczony dom

21/06/2023 10:15

Pracująca w hotelowej restauracji na greckiej wyspie Kos piękna wrocławianka Anastazja Rubińska nie została zamordowana w mieszkaniu 32-latka z Bangladeszu, a w opuszczonym domu niedaleko miejsca, w którym znaleziono jej ciało. Tak wynika z najnowszych ustaleń greckich śledczych. Dziś w miejscowej prokuraturze kolejny raz będzie przesłuchiwany 32-letni Salahuddin S. z Bangladeszu. Może usłyszeć zarzut zabójstwa. Ale śledczy są już niemal pewni, że imigrant miał wspólników.

ZOBACZ TAKŻE: Mama zamordowanej Anastazji: Kara śmierci to za mało


Policja zatrzymała już także pochodzącego z Pakistanu współkolatora 32-latka. Na razie nie postawiono mu jednak żadnych zarzutów. Prokuratura czeka m.in. na wyniki badań DNA, ale nie ma wątpliwości że Pakistańczyk tuż po zaginięciu Polki kłamał podczas przesłuchania, dlatego odpowie co najmniej za utrudnianie śledztwa. Od badań DNA zależy, czy śledczy uznają go także za współwinnego zbrodni czy też np. osobę pomagającą zacierać ślady.


Czy to miejsce zbrodni? Tak podejrzewa grecka policja


Kamery monitoringu zarejestrowały moment, w którym w poniedziałkowy wieczór Anastazja wchodzi do mieszkania swojego przyszłego oprawcy. Greckie media donoszą, że według rozważanego teraz scenariusza, Salahuddin S. wyprowadził następnie Polkę tylnymi drzwiami i zaprowadził do znajdującego się kilkaset metrów dalej opuszczonego domu stojącego w okolicach bagien. Tam ją zgwałcił. Tam też Anastazja była torturowana i została uduszona. W opuszczonym domu znaleziono ubrania, niedopałki papierosów i buty. Zostały przesłane do laboratorium kryminalistycznego. Wciąż nie odnaleziono ubrania i bielizny, które Anastazja miała na sobie tragicznej nocy.

Reklama


Nie wiadomo, czy 32-latek był sam, czy też miał wspólników. Z całą pewnością nie byłby jednak w stanie samodzielnie przenieść zwłok w inne miejsce - a skute kajdankami, zawinięte w prześcieradło i zapakowane do worka na śmieci ciało znaleziono kilkaset metrów dalej. Obok nie było żadnych śladów wskazujących na to, że ktoś ciągnął zwłoki po ziemi. Anastazja musiała zostać przywieziona samochodem. 32-latek z Bangladeszu nie ma tymaczem auta.


Oprócz współlokatora  Salahuddina S. z Pakistanu śledczy mają na oku także obywatela Grecji. Na razie nie zdradzają, jaka mogła być jego rola w zbrodni. - Najpierw musimy znaleźć głównego winnego. Tego, który odebrał Anastazji życie – mówi cytowany przez greckie portale policyjny związkowiec Stavros Balaskas.


m

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości