Reklama

35. PKO Wrocław Maraton uratował żużlową PGE Ekstraligę

24/08/2017 13:31

W żużlowej Ekstralidze trwa pat. Runda zasadnicza już za nami i teoretycznie wiemy, jakie zespoły będą walczyć o medale, a kto spada z ligi. Teoretycznie, bo afera dopingowa z Grigorijem Łagutą w roli głównej jeszcze się nie skończyła i niewykluczone, że dojdzie do weryfikacji wyników dwóch spotkań, a to niesie za sobą zmiany w tabeli.

Przypomnijmy - w lipcu żużlowym światkiem wstrząsnęła informacja, że lider ROW-u Rybnik Grigorij Łaguta został przyłapany na dopingu. Został zbadany po wygranym meczu z Włókniarzem Częstochowa (oprócz wygranej ROW zgarnął jeszcze bonus), a przed ogłoszeniem wyników, zdążył jeszcze pojechać w meczu ze Stalą Gorzów (również wygranym przez rybniczan). Teraz rozważane są trzy scenariusze. Pierwszy z nich zakłada, że Łaguta zostanie uniewinniony, wtedy kolejność w tabeli zostałaby zachowana. Może się jednak okazać, że Rosjanin zostanie uznany winnym zażywania niedozwolonego środka - wtedy na pewno ROW Rybnik straci trzy punkty za zwycięstwo z Włókniarzem Częstochowa, bo po tym meczu zawodnik "wpadł". Jeśli żużlowiec nie wykaże, że meldonium nie miało wpływu na jego postawę w kolejnym spotkaniu, rybniczanie stracą też punkty za zwycięstwo ze Stalą Gorzów.


Zespoły z dolnej części tabeli zakończyły już sezon, więc mogą poczekać choćby i miesiąc na rozstrzygnięcie tej kwestii. Problem polegał na najlepszej czwórce - o ile wiedzieliśmy, że rundę zasadniczą wygrał Falubaz Zielona Góra, a Unia Leszno zajęła czwarte miejsce, o tyle sprawa Łaguty miała wpływ na dwa zespoły - Betard Spartę Wrocław i Cash Broker Stal Gorzów Wlkp. Teraz w tabeli to wrocławianie zajmują drugie miejsce, ale gdyby Stal otrzymała dodatkowe punkty za mecz z ROW-em, to gorzowianie wskoczyliby na drugą lokatę.

Reklama

Rozgrywkom groził paraliż, bo choć mówimy tylko roszadach na miejscach 2-3, to ma to spory wpływ na to, która z ekip pierwsze starcie odjedzie u siebie, tracąc przewagę toru. Szczęśliwym zbiegiem okoliczności rozgrywki uratował... wrocławski maraton. Już przed sezonem wiadomo było, że w przypadku awansu do półfinałów, Betard Sparta pierwszy mecz odjedzie u siebie, niezależnie od zajętego miejsca. Wszystko dlatego, że 10 września - czyli w terminie rewanżowego spotkania półfinałowego, we Wrocławiu odbędzie się 35. PKO Wrocław Maraton, który metę będzie miał na Stadionie Olimpijskim. Dzięki temu nie ma już znaczenia, kto zajmie drugie, a kto trzecie miejsce w tabeli.


Jak we Wrocławiu zapatrują się na to, że tracą przewagę toru? - Wiedzieliśmy o tym przed sezonem, więc nie dyskutujemy, to fakt dokonany - mówi trener wrocławskiego zespołu Rafał Dobrucki. - Jedziemy ze Stalą Gorzów, ale nie ma większego znaczenia, z kim walczymy, bo wszystkie zespoły z czwórki mają taką samą siłę rażenia. O tym, kto wygrywa, często decyzują niuanse i dyspozycja dnia - dodaje.

Reklama

Pierwszy mecz półfinałowy pomiędzy Betard Spartą Wrocław, a Cash Broker Stalą Gorzów Wielkopolski odbędzie się 3 września (godz. 16:30) na Stadionie Olimpijskim. Rewanż tydzień później w Gorzowie (godz. 19), a w stolicy Dolnego Śląska w tym czasie rywalizować będą maratończycy (start o godz. 9).


Paweł Prochowski

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości