Reklama

Awantura i bójka we wrocławskiej siłowni. Ofiara to czarnoskóry Angolczyk

06/11/2018 11:17

We wrocławskim sądzie ruszył proces mężczyzny, który jest oskarżony o znieważenie i pobicie na tle rasistowskim w jednym z wrocławskich klubów fitness. Prokuratura oskarża Polaka o pobicie czarnoskórego mężczyzny z Angoli. Ten przyznaje się do nazwania poszkodowanego „czarnuchem”, ale twierdzi, że to on jest ofiarą agresji. – Nie zgłaszaliśmy sprawy na policję, bo w takich sprawach zawsze daje się wiarę temu o innej narodowości – tłumaczył we wtorek kolega mężczyzny zasiadającego na ławie oskarżonych.

Prokuratura oskarżyła Jana P. o zastosowanie przemocy i publiczne znieważenie obywatela Angoli z powodu jego przynależności narodowej i rasowej. Z aktu oskarżenia wynika, że mężczyzna na początku lutego w siłowni przy ul. Kazimierza Wielkiego miał uderzyć czarnoskórego mężczyznę otwartą ręką w klatkę piersiową i używać wobec niego rasistowskiego określenia, a później kilkukrotnie uderzyć obcokrajowca pięścią w twarz. Za przestępstwa te grozi kara od 3 miesięcy do nawet 5 lat pozbawienia wolności.


Oskarżony w sądzie tłumaczył, że w szatni faktycznie nazwał Angolczyka „je...ym czarnuchem” i go uderzył, ale to poszkodowany miał być prowodyrem awantury i uderzyć Polaka w głowę plastikowym przedmiotem. – Użyłem tych słów i uderzyłem tego pana. Tylko że to nie była żadna forma nienawiści ani agresji na tle rasowym – tłumaczył, dodając, że został sprowokowany przez czarnoskórego mężczyznę, który miał domagać się, by ten mu ustąpił mu miejsca na ławce. – Jak siedziałem i się przebierałem, to on mnie zapytał: „czy mam jakiś problem”. Ja mu odpowiedziałem, że „mam”. Zaczęliśmy się szarpać, wyzywać, przepychać. To on pierwszy mnie uderzył. Potem mu oddałem i tak wdałem się w bójkę. Jak wychodziłem, użyłem obraźliwych słów w złości – zeznawał we wtorek Jan P. , który później przypomniał sobie, że po raz pierwszy znieważył czarnoskórego mężczyznę jeszcze przed bójką , gdy ten ściągnął koszulkę i  jak to określił „zaczął się napinać”. – To on dążył do konfrontacji, nie chciałem wszczynać bójki – zapewniał. – Wiem, że źle postąpiłem i żaden człowiek nie powinien nikogo tak nazywać. Jest mi przykro z tego powodu – mówił przed sądem.

Reklama

Oskarżony nie przypominał sobie, by miał wtedy użyć słów „ty czarna małpo wracaj do Afryki”, o które pytała go prok. Małgorzata Szymańska . Na wtorkowej rozprawie nie można było wysłuchać wersji pokrzywdzonego, bo ten w sądzie się nie pojawił .


Na rozprawie stawili się za to dwaj świadkowie. Obaj w trakcie awantury mieli przebywać w tej samej szatni. Pierwszy z  nich zeznał, że był obecny w  pomieszczeniu , ale nie interesował się sytuacją. Stał w pewnej odległości i nie zauważył, w jaki sposób doszło do konfrontacji. Nie przysłuchiwał się, o czym rozmawiali mężczyźni. – Zorientowałem się, że coś jest nie tak, kiedy zaczęła się bójka. Natomiast, kto ją zaczął, nie mogę określić – mówił we wtorek. W trakcie przesłuchań na etapie śledztwa mężczyzna zeznał, że to Polak był nerwowy, na pewno używał słowa „czarnuch” i uderzył obcokrajowca w twarz.

Reklama

Drugi ze świadków to kolega oskarżonego , z którym poznał się i kilkakrotnie spotkał się na siłowni . Mężczyzna nie pamiętał dokładnie przebiegu awantury na siłowni, dlatego prosił sąd o odczytanie zeznań złożonych podczas przesłuchania. Tłumaczył wtedy, że nie zna dobrze angielskiego, więc nie wiedział, o co na początku kłócili się mężczyźni. Gdy doszło do zwarcia obu mężczyzn, świadek miał ich rozdzielać. Po całej sytuacji mężczyzna razem z oskarżonym miał opuścić szatnię. – Zastanawialiśmy się z Jankiem, czy nie zgłosić napaści. Poszliśmy do recepcji, zapytaliśmy o monitoring, żeby to jakoś udowodnić. Baliśmy, że nikt nam nie uwierzy, że to czarnoskóry zaczął, bo w takich sprawach zawsze daje się wiarę temu o innej narodowości – tłumaczył fakt, że nie zdecydowali się zgłosić sprawy na policję. Mężczyzna zapewniał sąd, że nie słyszał, by jego kolega używał rasistowskich wyzwisk i zapewniał, że to pokrzywdzony zadał pierwszy cios. B ył zdziwiony, że są inni świadkowie zdarzenia. – Mężczyznę, który zeznawał przede mną, po raz pierwszy widziałem tu, w sądzie na korytarzu – tłumaczył.


Ze względu na to, że sąd przed wydaniem wyroku chce wysłuchać wersji pokrzywdzonego i jeszcze jednego ze świadków, rozprawa została odroczona do końca listopada.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości