Reklama

Awantura na Biskupinie. W spółdzielni mieszkaniowej musiała interweniować policja


Miał to być spokojny dyżur dla mieszkańców, a skończyło się na policyjnej interwencji i wzajemnych oskarżeniach o nękanie. Wrocławska Spółdzielnia Mieszkaniowa Biskupin stała się areną walki między członkinią rady nadzorczej a zarządem. A wszystko w przededniu walnego zgromadzenia członków spółdzielni.


Relacje obu stron z tego popołudnia wykluczają się nawzajem. Członkini Rady Nadzorczej Barbara Szyrwińska relacjonuje, że jej zaplanowany na godziny 16:00–17:00 dyżur cieszył się dużym zainteresowaniem mieszkańców. Kiedy po 17 kończyła rozmawiać z jedną z mieszkanek, do sali miał wtargnąć kierownik techniczny, żądając natychmiastowego opuszczenia lokalu z powodu zamykania budynku. Radna tłumaczyła, że nie jest sama, a tuż za ścianą obraduje jeszcze prezydium Rady. Według jej wersji, to tylko spotęgowało agresję słowną pracownika, który miał ją zastraszać.

Zupełnie inaczej incydent ten przedstawiają władze spółdzielni. W przesłanym do nas oficjalnym piśmie, podpisanym przez prezesa Jana Najmowicza oraz wiceprezesa Jarosława Puchalskiego, czytamy, że po godzinie 17 pracownicy zakończyli pracę, a radna została po prostu poproszona o opuszczenie pomieszczeń, by można było zamknąć budynek. – Pomimo kilkukrotnych próśb pani Szyrwińska nie opuściła lokalu, wobec czego podjęto decyzję o wezwaniu Policji. Po przybyciu funkcjonariuszy pani Szyrwińska opuściła budynek Spółdzielni – twierdzi zarząd.

Reklama

Śledztwo prokuratury

Nerwowa atmosfera podczas zwykłego dyżuru to jednak tylko wierzchołek góry lodowej. Awantura z zamykaniem drzwi nie wzięła się znikąd – to efekt trwającej od miesięcy zimnej wojny.

Według Barbary Szyrwińskiej, jest ona obecnie poddawana ostracyzmowi i "nagonce", ponieważ jako jedyna zaczęła patrzeć władzom spółdzielni na ręce. Punktem zapalnym okazał się przygotowany przez nią wewnętrzny raport, wskazujący na nieprawidłowości w przetargu na remont osiedlowych balkonów. Kiedy dokument przez kilka miesięcy miał być ignorowany przez zarząd, radna poszła o krok dalej – zawiadomiła organy ścigania. 

Reklama

Zarząd SM Biskupin ucina te zarzuty krótko. – Są bezpodstawne. Spółdzielnia współpracuje z organami ścigania i udostępniła całość dokumentacji w tym przedmiocie. Nadmieniamy również, że uczestnicy postępowania przetargowego nie zgłaszali zastrzeżeń co do jego przebiegu – czytamy w oświadczeniu.

Walka na uchwały i pozwy

Konflikt zdążył już eskalować. Radna uważa, że jej działania kontrolne wywołały uderzenie wyprzedzające. Opowiada, że Rada Nadzorcza – bez merytorycznej dyskusji o jej raporcie – przegłosowała oświadczenie zarzucające jej "mącenie", a na najbliższym walnym zgromadzeniu członków ma pojawić się uchwała o jej odwołaniu ze stanowiska. Z kolei sama Barbara Szyrwińska nie pozostaje dłużna i zapowiada, że osobom podpisującym się pod krytycznymi wobec niej wnioskami będzie rozsyłać przedsądowe wezwania o zniesławienie.

Reklama

Władze SM Biskupin odpierają jednak zarzuty o zastraszaniu radnej, przypominając, że wniosek o odwołanie członka organu nadzorczego to normalna procedura. – Rada Nadzorcza wykonuje swoje kompetencje zgodnie z przepisami prawa. W Spółdzielni nie są stosowane jakiekolwiek działania o charakterze represyjnym czy zastraszającym (...). Kwestia wniosku o odwołanie pozostaje inicjatywą przewidzianą przepisami i będzie podlegała ocenie członków Spółdzielni – podsumowuje wrocławski zarząd.

W piątek ma się odbyć walne zebranie członków spółdzielni. W porządku obrad jest ocena pracy zarządu w ubiegłym roku i głosowanie w sprawie udzielenia mu absolutorium. Rozpatrywany będzie też wniosek grupy członków spółdzielni o odwołanie Barbary Szyrwińskiej ze składu rady nadzorczej.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 25/05/2026 15:20
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Ojciec Piją 2026-05-26 01:15:17

    Z tego, co mi wiadomo, to ten prezesunio i cały zarząd to niezła klika. W zeszłym roku wykiwał członków na walnym zgromadzeniu, jak zobaczył, że przyszło ponad 400 osób. A spodziewał się jedynie kilkudziesięciu tych samych swoich przydupasów. Jak poczuł, że władza wymyka mu się z ręki, to zerwał walne zgromadzenie pod pretekstem "bezpieczeństwa przeciwpożarowego". Kazał wszystkim przejść do większej sali, ale kiedy ludzie zeszli do głównego holu, okazało się, że nie będzie żadnej większej sali. Zgromadzonych członków wyprosiła z Hali Ludowej ochrona obiektu, a zarząd po prostu zwiał gdzie pieprz rośnie. Tydzień później Najmowicz zrobił sobie swoje własne "walne zgromadzenie". Takie kameralne, w gronie swoim i swoich przydupasów. I na nim przegłosował wszystko co chciał. Zapewnił sobie kolejny rok przy korycie, choć szumnie obiecał opuszczenie stanowiska tuż po walnym zebraniu. I co? Siedzi na stołku do dziś i ani myśli odejść. Pewnie planuje kolejną manipulację na ten piątek, żeby zyskać jeszcze jeden rok u koryta. Udało się jedynie nielicznym członkom wybrać do rady nadzorczej niezależną członkinię Szyrwińską, która weszła w to gniazdo szerszeni i oniemiała z szoku. Zaczęła patrzeć zarządowi i radzie nadzorczej na ręce i odkryła kopalnię niegospodarności, przekrętów, korupcji, machlojek i zwykłego złodziejstwa. Zawiadomiła policję i prokuraturę i dlatego w trybie pilnym chcą ją wywalić. Stąd pewnie ta awantura.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Wieslaw1234 2026-05-27 16:44:24

    Społdzielnie Mieszkaniowe to ostatni relikt komuny, czekamy na nowelizację ustawy o SM, ograniczającą do 2 kadencji Zarządu i Rady Nadzorczej. Obrazki z SM Biskupin - tragikomedia na gotowy scenariusz do serialu Alternatywy 4 i Miś.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości