Reklama

Awantura w miejskim autobusie. Kierowca obraził się na pasażerów. Już stracił pracę

07/11/2024 11:21

Kuriozalna sytuacja w miejskim autobusie linii 114 we Wrocławiu. Kierowca obraził się na pasażerów, uwięził ich w zamkniętym pojeździe i odmówił dalszej jazdy. Poszło o przycisk "stop", który jeden z pasażerów wcisnął szybciej niż powinien. Przeprosił, ale nie pomogło. Kierowca wpadł w szał. Oznajmił, że pasażerowie poniosą zbiorową karę. - Taka sytuacja nigdy nie powinna się wydarzyć - komentuje MPK. O godz. 14 przekazano, że kierowca został zwolniony z pracy.


Sytuację opisał na Facebooku Tomasz Szuchta, jeden z pasażerów i świadek zdarzenia. - Jedziemy sobie radośnie - mocno spóźnionym dodajmy - autobusem linii 114 w stronę centrum, gdy tuż przed przystankiem Armii Krajowej NŻ jeden z pasażerów naciska przycisk stop. Kierowca zatrzymuje się, otwiera drzwi, pasażer jednak nie wysiada - opowiada pan Tomasz.
 
Kierowca wychodzi do pasażerów, po czym wyraźnym gestem każe owemu pasażerowi wysiadać. Ten przeprasza, mówi iż pomylił przystanki i chciałby jechać dalej. "Proszę podziękować temu pasażerowi i przesiąść się do następnego pojazdu, gdyż pojedzie szybciej" - zwraca się kierowca do pozostaych pasażerów po czym wraca za kierownicę i… nie rusza.
 


- Siedzimy tak, siedzimy. Patrzymy jeden na drugiego. Wreszcie ktoś decyduje się podejść i zapytać, czy coś się zepsuło i dlatego nie możemy jechać. I wiecie co? Nic się nie zepsuło. Kierowca się po prostu obraził - relacjonuje pasażer. - Przyznał nawet, że zdarza się mu to często i że poniesiemy zbiorową karę. Ochoczo podał swój numer służbowy, z entuzjazmem jakby właśnie Totka ustrzelił, po czym zamknął wszystkie drzwi. Staliśmy tak jeszcze dobre 10 minut, próbując go namówić, by jednak łaskawie ruszył. W międzyczasie faktycznie minął nas następny autobus linii 114, uciekły też dwa przesiadkowe tramwaje. A my sobie tak siedzieliśmy, przecież wiadomo, że od tego jest komunikacja miejska, by w niej posiedzieć, ogrzać się. Ziąb taki. Nie w głowie człowiekowi po prostu sprawna podróż z punktu A do punktu B - podsumowuje pan Tomasz.

- Taka sytuacja nigdy nie powinna się wydarzyć, a kierowca bezwzględnie nie ma prawa do takich zachowań - czytamy w oświadczeniu wydanym dziś przez wrocławskie MPK. - Podjęliśmy już działania w celu zweryfikowania sytuacji i ustalenia wszystkich okoliczności tego zdarzenia - zapewnia miejski przewodnik. Szybko jednak dodaje, że autobus należał do podwykonawcy,  firmy Mobilis. - Od podwykonawcy będziemy oczekiwać pilnych wyjaśnień. Jeśli przedstawiony opis sytuacji potwierdzi się, będziemy oczekiwać odpowiedniej reakcji i wyciągnięcia stosownych konsekwencji personalnych - zapewnia MPKW.


Sama firma Mobilis nie odpowiedziała dotąd na nasze pytania w tej sprawie. Jak przekazało nam o godz. 14 MPK, podwykonawca zwolnił dziś kierowcę z pracy.

Reklama

 




 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości