Piwo bezalkoholowe zdobywa coraz większą popularność i jest promowane jako zdrowa alternatywa dla alkoholu. Jednak wielu ekspertów zwraca uwagę, że ten trend nie jest tak jednoznacznie pozytywny, jak przedstawia to branża piwowarska. Podobny wniosk płynie również z badania przeprowadzonego przez Instytut Badań Rynkowych i Społecznych IBRIS.
W reklamach 0% widzimy sportowców, ludzi sukcesu i beztroską zabawę – ale za tą estetyką kryją się poważne pytania o wpływ tego typu produktów na młodzież i społeczeństwo. A może zbyt mocno zbliża się do granicy, której nie powinno przekraczać?
Piwo bezalkoholowe dziś traktowane jest niemal jak oranżada. Dostępne są niemal wszędzie i sprzedawane bez ograniczeń wiekowych. Niemal 40 proc. badanych przez Instytut Badań Rynkowych i Społecznych zauważyło sytuacje, w których młodzież kupowała lub spożywała napoje bezalkoholowe – to sygnał, że dostęp do takich produktów dla osób niepełnoletnich bywa zaskakująco łatwy.
Jak zauważają terapeuci i specjaliści ds. profilaktyki uzależnień, to napój, który silnie kojarzy się z alkoholem, nie tylko poprzez smak, ale także opakowanie, marketing i kontekst społeczny. Co więcej, jego obecność podczas spotkań towarzyskich często maskuje fakt, że pozostaje on częścią alkoholowej kultury konsumpcji, nawet jeśli formalnie nie zawiera etanolu. To właśnie ta zbieżność z napojami alkoholowymi sprawia, że piwo 0% może wprowadzać w błąd zarówno dzieci, jak i dorosłych.
– Piwo bezalkoholowe tak naprawdę jest to substancja, która jest tylko zaproszeniem do piwa alkoholowego – mówi Robert Rutkowski, uznany terapeuta uzależnień. – Wszystkie firmy piwne, kompanie browarnicze, które produkują piwo zero, produkują je tylko i wyłącznie, żeby wypuścić zanętę.
Reklamy piwa bezalkoholowego stylistycznie nie różnią się od reklam piwa alkoholowego. Ten sam imprezowy klimat, ta sama kolorystyka, ci sami bohaterowie. To zabieg, który może prowadzić do normalizacji picia i oswajania młodych ludzi z nawykami alkoholowymi. W ten sposób tworzy się subtelny przekaz, że piwo, bez względu na zawartość alkoholu, to element codziennego relaksu i stylu życia. Przekaz ten może nieść niebezpieczne skutki, szczególnie w przypadku osób wrażliwych na uzależnienia lub wychowujących się w środowiskach z problemem alkoholowym. Co więcej, takie reklamy są często obecne w przestrzeni publicznej, co zwiększa ich wpływ na najmłodszych odbiorców.
Brak regulacji dotyczących sprzedaży piwa 0% osobom niepełnoletnim budzi coraz większe wątpliwości. Prawie 70 proc. osób badanych przez Instytut Badań Rynkowych i Społecznych uważa, że sprzedaż napojów bezalkoholowych powinna być ograniczona wyłącznie do osób pełnoletnich. Społeczeństwo zaczyna dostrzegać, że piwo bezalkoholowe, choć pozbawione etanolu, nie jest zupełnie neutralne.
– Piwo zero ma też alkaloid w składzie, czyli lupulinę – dodaje Robert Rutkowski. – To nie jest też bezkarne picie piwa bezalkoholowego.
Eksperci zwracają uwagę, że dzieci i młodzież oswajają się z rytuałem picia – uczą się, że piwo to coś powszechnego, codziennego, bezpiecznego. To zaś może stanowić początek drogi do sięgania po alkohol właściwy w późniejszym wieku. Zjawisko to określa się mianem „cichej inicjacji alkoholowej” i nie powinno być bagatelizowane. Z psychologicznego punktu widzenia ważne są nie tylko składniki napoju, ale również jego otoczka. Forma podania, marka, rytuał, a nawet szklanka, z której się pije. Wielu rodziców nie zdaje sobie sprawy, jak szybko niewinne sięganie po piwo bezalkoholowe może przerodzić się w zainteresowanie alkoholem.
Opinię ekspertów podzielają również Polacy. Respondenci badania IBRIS podkreślają, że napoje „0%” mogą oswajać dzieci i nastolatków ze smakiem alkoholu (tak twierdzi 70 proc. ankietowanych), zachęcać ich do sięgania po procentowe trunki w przyszłości (69 proc.) i zwiększać ryzyko uzależnienia (64 proc.). Równie niepokojące są wskazania na możliwą wcześniejszą inicjację alkoholową (64 proc.) i stopniowe budowanie społecznej akceptacji dla picia alkoholu (61 proc.).
Opakowania piw bezalkoholowych trudno odróżnić od ich alkoholowych odpowiedników. Kolorystyka, czcionki, logo – wszystko niemal identyczne. Jak wynika z badań IBRiS, aż 75 proc. Polaków chciałoby, aby opakowania piwa bezalkoholowego wyraźnie różniły się od tych z alkoholem. To nie tylko kwestia estetyki, ale też bezpieczeństwa. Szczególnie dla młodzieży i kierowców. Takie różnicowanie mogłoby również pomóc rodzicom w podejmowaniu świadomych decyzji zakupowych dla swoich dzieci i ograniczyć ryzyko pomyłek. Bez wprowadzenia odgórnych zasad producenci nie mają interesu w zmianie wyglądu opakowań.
– Reklamy piwa 0% są głównie skupione na tym, aby pokazać młodemu człowiekowi, że picie tego napoju to przyjemność, która nie wiąże się z żadnym ryzykiem, a jednocześnie przynosi rozluźnienie – mówi psychiatra Joanna Lewandowska. – Młody umysł odbiera te bodźce przede wszystkim przez zmysły, a sama reklama znacząco potęguję chęć spożywania alkoholu. Dodatkowo łączenie piwa z różnymi wydarzeniami towarzyskimi tworzy nawyk sięgania po alkohol w kontekście relaksu i przyjemności. Co istotne, mamy dowody naukowe, że sięganie po alkohol 0% zwiększa ryzyko szybszej inicjacji alkoholowej i sięgania po piwo z alkoholem. Ponadto badania wyraźnie pokazują, że jeśli młody człowiek zaczyna pić alkohol procentowy przed 15. rokiem życia, to ryzyko uzależnienia w późniejszym życiu wzrasta aż czterokrotnie.
Zbliżenie piwa bezalkoholowego do wersji alkoholowych nie jest przypadkiem. To strategia marketingowa, która pozwala utrzymać markę w świadomości konsumenta niezależnie od wieku. Efekt? Młodzi ludzie od najmłodszych lat kojarzą nazwę, smak i wygląd produktu, by z czasem chcieć sięgnąć po „pełną” wersję. Tego rodzaju mechanizm, choć subtelny, wpisuje się w długofalowe budowanie lojalności konsumenckiej, co w przypadku produktów alkoholopodobnych budzi etyczne zastrzeżenia. To kolejny przykład sytuacji, w której granica między marketingiem a manipulacją staje się niebezpiecznie cienka.
Takie techniki mylą nie tylko młodych konsumentów. Jedna na trzy osoby kupujące napoje bezalkoholowe w ostatnich dwunastu miesiącach przyznała, że przez pomyłkę sięgnęła po niewłaściwy produkt. Co więcej, połowa respondentów badania IBRIS zauważa, że łatwo pomylić bezalkoholowe wersje piwa czy wina z ich procentowymi odpowiednikami – głównie ze względu na podobne opakowania.
Choć nie zawiera alkoholu, piwo bezalkoholowe kształtuje określone nawyki. Picie z butelki przypominającej alkohol, rytuał towarzyszący konsumpcji i kontekst społeczny (np. oglądanie meczu czy grill) mogą wpływać na postrzeganie alkoholu jako czegoś zupełnie zwyczajnego. To zaś zwiększa ryzyko inicjacji alkoholowej w wieku kilkunastu lat. Warto też pamiętać, że osoby sięgające po piwo 0% w sytuacjach stresowych mogą w przyszłości w podobnych okolicznościach sięgać już po alkohol, traktując go jako skuteczny sposób rozładowania napięcia. Nawyk picia, nawet symbolicznego, może z czasem przerodzić się w psychologiczną potrzebę.
Terapeuci podkreślają, że osoby regularnie sięgające po piwo bezalkoholowe częściej zaczynają spożywać alkohol i mają mniejszą barierę psychiczną przed sięgnięciem po napój alkoholowy. Efekt bramy, czyli przechodzenie od produktów „bezpiecznych” do tych ryzykownych, jest dobrze znanym mechanizmem w psychologii uzależnień. To właśnie dlatego tak ważna jest edukacja i uświadamianie zarówno młodzieży, jak i dorosłych, że nie wszystko, co pozornie bezpieczne, jest całkowicie obojętne dla zdrowia i rozwoju. Bagatelizowanie zagrożenia może sprawić, że za kilka lat będziemy musieli zmierzyć się z poważnymi konsekwencjami.
Coraz więcej ekspertów mówi wprost: piwo bezalkoholowe nie powinno być reklamowane, sprzedawane nieletnim ani ustawiane w sklepach obok soków i wody. Tego typu produkty powinny być dostępne w tych samych miejscach co alkoholi. Powinny być też objęte restrykcjami dotyczącymi reklamy. Dziś bowiem granica między piwem 0% a „prawdziwym” piwem w oczach młodzieży praktycznie się zaciera.
Jednak skutki tego procesu mogą być odczuwalne dopiero za kilka lat. Wprowadzenie rozsądnych przepisów nie oznacza stygmatyzacji, lecz odpowiedzialność za zdrowie przyszłych pokoleń. 62 proc. uczestników badania IBRIS uważa, że promowanie piwa „0%” sprawia wrażenie, jakby był to produkt zupełnie neutralny dla zdrowia. Jednocześnie co druga osoba deklaruje, że tego typu reklamy powinny być całkowicie zakazane.
Wprowadzenie czytelnych przepisów mogłoby ograniczyć wpływ marketingu piw bezalkoholowych na młodzież i zmniejszyć ryzyko rozwoju problemów alkoholowych w przyszłości. Społeczne oczekiwania w tym zakresie rosną i pora, by za nimi poszły konkretne działania ustawodawcze. Regulacje mogłyby także uchronić producentów przed przyszłymi oskarżeniami o promowanie szkodliwych nawyków, tym razem nie za pomocą procentów, ale złudzeń. Bo jeśli dziś nie zatrzymamy tej kampanii iluzji, jutro możemy obudzić się z nowym pokoleniem uzależnionych.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze