Łukasz Kubot, jako pierwszy reprezentant Polski, awansował do 1/8 finału gry pojedynczej challengera ATP Wrocław Open 2016. 33-letni lubinianin pokonał w dobrym stylu 7:6(5), 6:4 Japończyka Hiroki Moriyę. Pojedynek przyciągnął wielu kibiców.
Licznie zgromadzona publiczność w hali Orbita była świadkiem wielu efektownych akcji naszego tenisisty. Skuteczne serwisy i wypady do siatki dały mu przewagę 5:2 w pierwszym secie.
Niestety, Polak na chwilę stracił koncentrację i o zwycięstwie w pierwszej partii zdecydował tie- break. W nim Łukasz cały czas gonił wynik, ale ostatecznie dzięki kilku ryzykownym, a zarazem skutecznym uderzeniom, wyszedł z niego zwycięsko (75).
W drugim secie nasz doświadczony tenisista (startuje we Wrocławiu już po raz jedenasty) szybko przełamał swojego rywala i do końca kontrolował przebieg spotkania. Po ostatniej piłce Łukasz odtańczył przed wrocławską publicznością swojego charakterystycznego kankana.
- Bardzo dziękuję kibicom za to, że przyszli dopingować tenisowego weterana żartował po meczu Łukasz. Nie byłem przed meczem ograny, ale czuję się dobrze i wierzę w kolejne zwycięstwa. Zapraszam na wtorek wieczorem! zachęcał Łukasz. W meczu o ćwierćfinał Kubot zmierzy się w środę z reprezentantem Rosji Konstantinem Krawczukiem (135. ATP).
Ten mecz zaplanowany jest na środowy wieczór (około godz. 19:30), tuż po spotkaniu Huberta Hurkacza (618. ATP) ze Słowakiem Lukasem Lacko (108. ATP), który rozpocznie się nie wcześniej niż o godz. 18. Wstęp do hali Orbita jest wolny!
Rywale młodych Polaków za mocni Kamil Majchrzak (298. ATP) i Paweł Ciaś (582. ATP) jako pierwsi z naszych reprezentantów zaprezentowali się we wtorek wrocławskiej publiczności. Niestety ich rywale okazali się zbyt wymagający i żadnemu z nich nie udało się awansować do 2. rundy Wrocław Open. Paweł mierzył się z reprezentantem Kazachstanu Ołeksandrem Nedowiesowem (175. ATP), który w 2013 roku wygrał challengera w Szczecinie. Niestety, niedoświadczony na tym poziomie rozgrywek polski tenisista, uległ Kazachowi 1:6, 3:6.
Znacznie lepiej spisał się drugi z naszych graczy, czyli Kamil Majchrzak, który walczył jak równy z równym z tenisistą czołowej setki rankingu ATP – turniejową jedynką Jewgienijem Donskojem (83. ATP). Miłośnicy tenisa, którzy pojawili się w hali Orbita byli świadkami wielu ciekawych wymian, a o zwycięstwie bardziej utytułowanego rywala 6:4, 6:4 zdecydowały pojedyncze piłki.
- Przeciwnik wykazał się ogromnym doświadczeniem w najważniejszych momentach mówił Kamil tuż po meczu. Uważam, że zagrałem lepiej niż rok temu, ale nie mogę być zadowolony z wyniku - mówił Polak.
Przypomnijmy, że Polak, uległ przed rokiem w takim samym stosunku Ricardasowi Berankisowi, który wówczas również był rozstawiony z nr 1.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze