Znowu zaczęła mi się podobać demokracja. Ta licząca. Zakłada ona, że będziemy tak długo liczyć głosy aż wygra nasz ulubiony kandydat. Wreszcie uda się w ten sposób zrealizować doktrynę przypisywaną Józefowi Stalinowi. Tak mi się podoba, te demokracja licząca, nie Stalin, że ja bym jeszcze chciał powtórnego zweryfikowania głosów z wyborów w 2023 roku, ponieważ wrocławianie wątpią, by ktoś mógł zagłosować na przykład na Annę Sobolak, Agnieszkę Soin, Krzysztofa Tuduja czy Tomasza Zimocha. Są zdziwieni, że takie osoby dostały się do Sejmu, bo nigdy o ich działalności nie słyszeli. Natomiast wiele wiedzą o dokonaniach Grzegorza Brauna. Niektórym nawet lider Konfederacji Korony Polskiej kojarzy się z Martą Lempart. Choć teraz nie wiem, która z tych postaci bardziej się obrazi za to porównanie.
Drodzy wyborcy, drogie wyborczynie, drogie osoby wybierające! Teraz już nie wystarczy PKW, KBW i Sąd Najwyższy, które to ciała do tej pory czuwały nad prawidłowym przebiegiem procesu wyborczego. Co więcej, nawet wspólna misja obserwacyjna Biura Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka OBWE (ODIHR) oraz Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy (ZPRE) to jeszcze nie to. Teraz wyniki wyborów musi jeszcze zatwierdzić Roman Giertych i jego wierni oddani, których coraz więcej osób, jakże niesprawiedliwie, określa mianem zakonem Romana. I dopóki oni nie policzą głosów w ten sposób, że jednak wygrał Rafał Trzaskowski, to będzie to fałszerstwo oraz spisek potwora o trzech twarzach – Kaczyńskiego, Mentzena i Brauna.
Nie przekonuje ich żadne tłumaczenie, że błędy zdarzały się podczas każdych wyborów oraz to, że wspomniani zagraniczni obserwatorzy stwierdzili: „wybory przeprowadzono profesjonalnie i sprawnie".
Gdy okazało się, że Sąd Najwyższy sprawdzi głosy w 13 komisjach, w których dopatrzono się nieprawidłowości, to w gronie wyznawców Romana pojawiła się taka opinia:
„Boję się że, zostaną przeliczone komisje, w których nie doszło do fałszerstw ( decydenci otrzymają wykaz od działaczy PiS) i w świetle tych przeliczeń zostanie podjęta decyzja, że więcej nie trzeba liczyć”.
Po kolei… Od końca 2023 roku decydenci to chyba już nie PiS, a PO i przystawki…? Wolę dopytać. Sprawdziłem nawet na stronach sejmowych i KPRM. Nic się nie zmieniło od 15 października wspomnianego roku. Najciekawsze jest to, że wyznawcy na podstawie jakichś dziwnych danych tworzą tajemnicze algorytmy i wychodzą im zaskakujące wyniki. Domniemam bowiem, że nawet sam najwyższy Roman jednak dostępu do kart głosowania nie ma.
Wszystko wskazuje, że zakon Giertycha, jako niekłamani zwolennicy postkomunizmu wie, że jest tylko jedna droga do zwycięstwa, którą podobno kiedyś wskazał Józef Stalin: „Uważam, że to nie ma znaczenia, kto i jak będzie głosować w partii, ale najważniejsze jest to, kto i jak będzie liczyć głosy”.
I trzeba tych ludzi zrozumieć… Chciałbym. Ale powolutku salwuję się ucieczką od tych opinii, choć z drugiej strony kusi. By na przykład zweryfikować wyniki ostatnich wyborów parlamentarnych. No przecież wygrał je PiS, a rządzi PO. Niby wszystko rozumiem, ale przecież było tak blisko, by było inaczej ( wcale nie znaczy lepiej). Zwłaszcza, że podczas jakiegoś spotkania towarzyskiego zaproponowałem taką zabawę - czy znasz swojego posła? Przeczytałem zebranym wszystkich wybranych w okręgu numer 3, czyli naszym wrocławskim. Największe oczy pojawiły się przy Annie Sobolak z PO i Krzysztofie Tuduju z Konfederacji. Lekko mniejsze przy Agnieszce Soin. A za lekkiego wariata mnie wzięto, gdy padło Tomasz Zimoch z Polska 2050. Bo reakcja była jedna – to on już nie telewizji, a w Sejmie? Jak widać niewielu zauważyło, że nie tylko marszałek Szymon Hołownia jedną rozrywkę zastąpił innym kabaretem.
Czy nie uważają Państwo, że jest to mocna podstawa, by jednak przeliczyć te głosy? Ja nie, ale podstawy są, gdyby jednak… A na pewno już materiał do przemyślenia, kiedy przyjdą kolejne wybory. Zwłaszcza, że będą niekoniecznie dopiero w 2027 roku.
Na pewno coraz mocniejszy mandat, ku ubolewaniu wielu, ma europoseł Grzegorz Braun, którego wyrzucają zewsząd. Najpierw z Konfederacji bosakowo-mentzenowej, teraz marszałek Szymon Hołownia zapowiedział, że Braun będzie miał zakaz wstępu do Sejmu. A to dlatego, że zniszczył wystawę poświęconą osobom LGBT+ zorganizowaną na terenie parlamentu. Nie trzeba chyba nikomu przypominać, że lider Konfederacji Korony Polskiej, kilkanaście miesięcy temu, także w Sejmie użył gaśnicy, aby zgasić palące się świece chanukowe.
Pewien wspaniały wrocławski dziennikarz w mediach społecznościowych zauważył:
Dzisiejsza wizyta europosła Grzegorza Brauna w Sejmie miała związek z przejściem kolejnego posła do koła partii Brauna. Przy okazji G Braun zdewastował wystawę LGBT. Po ostatnich występach Brauna i niektórych innych uczestników debaty publicznej można odnieść wrażenie, że chamstwo to dziś mainstream a kultura osobista jest zanikającą niszą. Za kilka lat powiedzenie do kogoś na powitanie "dzień dobry" będzie uznawane za obraźliwy nietakt. Intelektualiści nowego typu (jak G Braun) będą się witać staropolskim: "ty ch....u".
Drogi redaktorze, chamstwo to mainstream nie od dziś, a od wielu lat. Relacja z protestów, które odbyły się kilka miesięcy temu wyglądała tak:
- Wy jesteście ch***, a nie demokraci. Wyp********. To jest je**** PiS, je**** Konfederacja i je**** PSL. To jest k**** ta nowa demokratyczna koalicja. My jesteśmy naprawdę wk*******, ja jestem na maksa wk*******, dziękuje - krzyczała ze sceny Marta Lempart.
Zresztą Strajk Kobiet od kilku lat znany jest z takiego języka i dziwnych akcji pod kościołami, które często kończyły się też niszczeniem świątyń. I pomińmy w tym miejscu idee związane z tymi wystąpieniami.
A legenda wrocławskiej Solidarności Władysław Frasyniuk co od lat proponuje nam w swoich wystąpieniach.
Jeśli mamy dziś powiedzieć coś polskim obywatelom, to mówimy głośno: nie bądź obojętny i się ku…a nie bój.
Zgoda buduje obalmy te c***e.
Ja namawiam państwa, żeby cytować Frasyniuka, żeby cytować więźniów politycznych z czasów stanu wojennego: "Je..ć pisiora, i się nie bać"
Zresztą cała kampania, gdy PO i przyjaciele, stanowili opozycję była prowadzona pod słynnym ośmiogwiazdkowym hasłem „***** ***”. I chyba bardzo nikomu z tego środowiska nie przeszkadzało. A jak sam redaktor wie najlepiej, mam co najmniej jeden osobisty powód, by podzielać te uczucia, to zawsze jednak wolałem to robić w innym języku. Wygląda na to, że coraz bardziej obcym.
Co zresztą zaczynają już nawet sankcjonować sądy. Na koniec bowiem mój ulubiony przykład, gdy pewien pisarz kryminałów nazwał prezydenta Andrzeja Dudę debilem. Sąd Okręgowy w Warszawie umorzył tę sprawę stwierdzając, że pisarz nie popełnił przestępstwa. Zdaniem orzekających, przepis dotyczący znieważenia głowy państwa nie powinien wykluczać prawa do formułowania krytycznych, nawet bardzo ostrych ocen, o ile służą one debacie publicznej.
To teraz trochę logiki. Jeśli w 2021 roku Strajk Kobiet dostał Nagrodę Wrocławia, to czy związany przez wiele lat z naszym miastem Grzegorz Braun nie powinien zostać obdarzony tytułem honorowego obywatela Wrocławia? Przecież o ile znam elokwencję i wszechstronne wykształcenie lidera Konfederacji Korony Polskiej, to bez problemu wytłumaczy, że on po prostu korzysta z prawa do formułowania krytycznych, nawet bardzo ostrych ocen. I nikt nie zaprzeczy, że służą one debacie publicznej. Choć oczywiście możemy się z Braunem nie zgadzać.
I oczywiście będę pierwszym, który zaprotestuje przeciwko takiej próbie uhonorowania Grzegorza Brauna, gdyby jednak komuś przyszło to głowy, co jednak wydaje się mało realne. Ale czasami warto się zastanowić, jakie decyzje podejmowane są w imieniu wrocławian, bo przecież kiedyś ktoś może skorzystać z takich rozwiązań logicznych jakie powyżej zaprezentowałem. Na wszelki wypadek też zaznaczę, bo już widzę te kombinacje w głowach: nie głosowałem na obecnego europosła z Podkarpacia.
A co do poziomu debaty politycznej, do braku szacunku dla interlokutorów, do tego ciągłego pozycjonowania się egocentrycznie, to chyba stanowczo za rzadko powracamy do pewnej myśli Hegla z jego „Wykładów z filozofii dziejów”: „Dla kamerdynera nikt nie jest bohaterem… nie dlatego by ten nie był bohaterem, lecz dlatego, iż tamten jest kamerdynerem”.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze