Są derby, są emocje! Ślęza Wrocław pokonała na wyjeździe CCC Polkowice 59:56 w spotkaniu 19. kolejki Basket Ligi Kobiet. Najskuteczniejszą zawodniczką wrocławskiego zespołu była Nikki Greene, która rzuciła 14 punktów. Dzięki tej wygranej Ślęza pozostaje na pozycji lidera tabeli.
Ślęza w derbach Dolnego Śląska musiała sobie radzić bez chorej Agnieszki Kaczmarczyk. Absencja skrzydłowej była o tyle istotna, że znacznie zawężała sztabowi szkoleniowemu pole manewru przy rotacji polskimi koszykarkami, bowiem w myśl przepisów przez cały czas na parkiecie muszą grać dwie Polki. Dzięki temu więcej minut otrzymała m.in. Agnieszka Majewska.
W pierwszej kwarcie ton rywalizacji nadawała Ślęza. Wrocławianki były skuteczniejsze i sporo punktów zdobywały po szybkich atakach, a świetnie w tym fragmencie meczu asystowała Sharnee Zoll-Norman. Jednak ilekroć podopieczne Arkadiusza Rusina odskoczyły od miejscowych na kilka "oczek", tylekroć CCC momentalnie niwelowało przewagę. Na początku drugiej kwarty, po dwóch celnych wolnych Marissy Kastanek, Ślęza prowadziła już 23:12, jednak wystarczyło niecałe pięć minut, by polkowiczanki wróciły do gry. Pierwszą połowę skuteczną akcją indywidualną zakończyła Magdalena Koperwas, a Ślęza prowadziła 32:29.
Po przerwie wrocławianki stanęły, a rywalki - niesione dopingiem swoich kibiców - szybko doprowadziły do wyrównania i objęły prowadzenie. Po stronie Ślęzy mnożyły się niedokładne akcje i proste błędy, co skrzętnie wykorzystały przeciwniczki. Gdy Valerija Musina trafiła za trzy punkty na dwie minuty przed końcem trzeciej kwarty, przewaga polkowiczanek wynosiła już 11 "oczek" i wydawało się, że już jest po meczu.
Podopieczne Arkadiusza Rusina nie poddały się i jeszcze w trzeciej ćwiartce po punktach Sharnee Zoll-Norman i Kateryny Rymarenko nieco mniejszyły straty. Po 30 minutach gospodynie wygrywały 49:41, a w ostatniej części sobotniego spotkania koszykarki Ślęzy postawiły na twardą obronę i zagęszczenie strefy podkoszowej, skąd CCC rzuciło dużo punktów w trzeciej kwarcie. Taka taktyka szybko przyniosła skutek. Miejscowe nie były w stanie znaleźć sposobu na taką defensywę i z braku pomysłu na grę, oddawały mnóstwo rzutów trzypunktowych (dziesięć takich prób tylko w czwartej kwarcie). A Ślęza? Konsekwentnie budowała swoje ataki, po dwóch akcjach 2+1 i jednej "trójce" wyszła na prowadzenie, którego nie oddała już do końca. Świetne zawody rozgrywała Kateryna Rymarenko, która imponowała walecznością i - co najważniejsze - skutecznością.
Seria szesnastu punktów z rzędu pozwoliła wrocławiankom nawet objąć wyższe prowadzenie (55:49), jednak nieco szalony plan polkowiczanek, opierający się na rzutach zza linii 6,75 metra, pozwalał na pozostanie w grze. Gdy za trzy punkty trafiła Magdalena Idziorek, a na kilkadziesiąt sekund przed końcem jeden rzut wolny dorzuciła Jamierra Faulkner, Ślęza prowadziła już tylko jednym punktem. W odpowiedzi Sharnee Zoll-Norman spudłowała z dystansu i ostatnią akcją dysponowały polkowiczanki. W niej - gdy zegar wskazywał jedenaście sekund do końca kwarty - Faulkner posłała piłkę w stronę atakowanej tablicy i chyba ona sama wie, czy to był bardziej rzut czy podanie pod kosz do Mariji Rezan. W każdym razie piłka nie znalazła ani drogi do kosza, ani nie trafiła do środkowej CCC, za to przechwyciła ją Zoll-Norman. Amerykanka była niemal od razu faulowana i wykorzystała oba rzuty wolne, powiększając przewagę Ślęzy do trzech punktów. Ostatnie słowo należało jeszcze do miejscowych, ale Valerija Musina tym razem spudłowała i wrocławianki mogły cieszyć się z końcowego sukcesu. Warto dodać, że Ślęzę gorącym dopingiem przez całe spotkanie wspierała grupa kilkudziesięciu osób z Wrocławia.
Niestety, przez pewien czas głównymi aktorami widowiska byli sędziowie. Trójka arbitrów - Marcin Koralewski, Łukasz Jankowski oraz Paulina Gajdosz - często podejmowała błędne decyzje, jednak trzeba im oddać, że mylili się na korzyść obu zespołów. W drugiej kwarcie za dyskusje z arbitrami przewinieniem technicznym ukarany został trener CCC Maros Kovacik, z kolei już po zmianie stron można było doszukać się lekkiego faworyzowania gospodyń. Natomiast w końcówce spotkania, być może w jednej z decydujących akcji, przy stanie 57:56 dla Ślęzy, Valerija Musina była ewidentnie faulowana podczas wejścia pod kosz, a sędziowie dopatrzyli się... błędu kroków.
Ślęza wygrywa i pozostaje na fotelu lidera Basket Ligi Kobiet. Kolejne spotkanie wrocławianki rozegrają za tydzień - w sobotę 25 lutego, kiedy na wyjeździe zmierzą się z Widzewem Łódź.
CCC Polkowice - Ślęza Wrocław 56:59 (12:18, 17:14, 20:9, 7:18)
CCC: V.Musina 13 (3), Rezan 12, Faulkner 11, Leciejewska 7 (1), Harrison 4, Gala 3 (1), Idziorek 3 (1), Urbaniak 2, Stankiewicz 1, Ortiz 0, R.Musina 0.
Ślęza: Greene 14, Zoll-Norman 13, Rymarenko 12 (2), Skobel 9 (1), Kastanek 6, Koperwas 3, Treffers 2, Majewska 0, Sklepowicz 0.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze