Wystrzeliwane bez opamiętania fajerwerki to prawdziwy horror dla zwierząt. Mogą być też groźne dla ludzi. Tymczasem na Dolnym Śląsku nie będzie w tym roku praktycznie żadnych ograniczeń w amatorskim stosowaniu pirotechniki. Choć policja twierdzi, że sztuczne ognie wolno odpalać tylko 31 grudnia i 1 stycznia, nie potrafi powołać się na żaden przepis wprowadzający takie ograniczenia. I nic dziwnego - bo takiego przepisu nie ma. Mógł go wprowadzić wojewoda, ale ani urzędujący od kilku dni Maciej Awiżeń, ani jego poprzednik Jarosław Obremski tego nie zrobili.
Odpalanie fajerwerków w dni inne niż 31 grudnia i 1 stycznia będzie karane - grzmi policja. Na jakiej podstawie? Rzecznik wrocławskiej policji Wojciech Jabłoński nie potrafił nam odpowiedzieć. Powołuje się na "uchwałę wprowadzoną w urzędzie miejskim" i przepisy, których "policja przestrzega zwyczajowo". Tyle, że takiej uchwały nie ma. W ubiegłym roku wrocławscy radni uchwalili jedynie apel w tej sprawie. - W trosce o byt zwierząt domowych oraz dzikich, które żyją na terenie Wrocławia, apelujemy do mieszkańców oraz gości spędzających sylwestra oraz witających Nowy Rok we Wrocławiu o nieużywanie materiałów pirotechnicznych - napisali radni. To jednak jedynie prośba, a nie zakaz. Dla policji ten apel nie ma żadnej mocy prawnej.
Ostatni zakaz używania fajerwerków między 21 grudnia a 10 stycznia obowiązywał na Dolnym Śląsku w 2013 roku. Wprowadził go ówczesny wojewoda Aleksander Marek Skorupa. W swoim rozporządzeniu zapisał wtedy, że w tym okresie amatorską pirotechnikę wolno odpalać tylko 31 grudnia i 1 stycznia. Podobne zakazy obowiązywały na Dolnym Śląsku także w latach wcześniejszych. Kolejni wojewodowie już ich nie ogłaszali.
Dlaczego stosowania fajerwerków nie zakazał odwołany przed kilkoma dniami pisowski wojewoda Jarosław Obremski, ani jego następca z PO Maciej Awiżeń?
Rzecznik obu wojewodów Jakub Horbacz próbuje przekonywać, że wojewoda sam nie planuje wydawać żadnego takiego dokumentu, bo "jest organem nadzorującym". To ciekawe, bo przed kilkoma dniami rozporządzenia ograniczające stosowanie fajerwerków tylko do 31 grudnia i 1 stycznia wydał na przykład wojewoda lubelski.
Tymczasem na Dolnym Śląsku wojewoda nie tylko nie ogłosił przepisów zabraniających stosowania fajerwerków przez amatorów, ale i nie pozwolił na wprowadzenie takich zakazów lokalnym radnym. W 2000 roku Jarosław Obremski unieważnił uchwałę Rady Miasta Świeradowa - Zdroju zakazującą stosowania środków pirotechnicznych w mieście. - W uzasadnieniu do uchwały nie przedstawiono żadnych danych potwierdzających zaburzenia zdrowotne mieszkańców, turystów i kuracjuszy przebywających na terenie Miasta Świeradów-Zdrój, analizy śmiertelności oraz analizy zagrożenia porządku, spokoju i bezpieczeństwa publicznego wywołane na skutek odpalania fajerwerków, petard, ogni sztucznych i innych materiałów pirotechnicznych, a które wykazywałyby związek skutkowo-przyczynowy ustanowienia przepisów porządkowych” – napisał ówczesny wojewoda Jarosław Obremski. - Istnieją także takie materiały pirotechniczne, które charakteryzują się bardzo niskim, niskim czy też średnim stopniem zagrożenia życia i zdrowia ludzi, a tym samym obejmowanie ich zakazem użycia jest niezasadne – dodał.
"Kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny" - mówi art. 51. Kodeksu Wykroczeń. To jedyny przepis, który można naciągnąć także do osób odpalających fajerwerki. Ale prawnicy są zgodni, że przed sądem powołanie się na niego przez policję czy straż miejską będzie łatwe do obalenia.
- Fajerwerki na terenie prywatnym, na przykład u siebie na podwórku, można w Polsce odpalać przez cały rok - mówi Marta Smolińska ze Stowarzyszenia Importerów i Dystrybutorów Pirotechniki. - Jeśli chodzi o przestrzeń publiczną, to niektóre samorządy regulują to tak, jak chcą. Wydają lokalne rozporządzenia, w których określają swoje terminy i zasady, często niezgodnie z prawem. Nie ma tak na prawdę żadnej, uniwersalnej ustawy regulującej te kwestie - dodaje.
W 2021 roku pojawił się poselski projekt zmiany ustawy ochronie zwierząt oraz ustawy o materiałach wybuchowych przeznaczonych do użytku cywilnego. Miał wprowadzić regulacje dotyczące stosowania fajerwerków, m.in. ograniczając tę możliwość tylko do sylwestra i Nowego Roku. Dokument autorstwa grupy posłów PO utknął jednak w Sejmie. 28 października 2021 skierowano go do komisji i słuch po nim zaginął. Teraz autorzy projektu zapowiadają powrót do próby przyjęcia przepisów w tej sprawie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze