Nie będzie zmiany przepisów, które uniemożliwiłyby funkcjonowanie w zwykłych domach jednorodzinnych nielegalnych kwater pracowniczych. Takie obiekty jak grzyby po deszczu wyrastają w każdej małej miejscowości pod Wrocławiem. W jednym domu mieszka nawet po 30 osób, najczęściej to uchodźcy z Ukrainy, Gruzji, Białorusi, Indii czy Bangladeszu, ale też i Polacy, którzy przyjechali do Wrocławia z innych regionów. Służby są bezsilne, bo właściciele domów sprytnie omijają przepisy. O ich zmianę zaapelowała niedawno do rządu wrocławska posłanka Koalicji Obywatelskiej Joanna Niezgodzka. Właśnie dostała odpowiedź. Przepisy się nie zmienią. A jeśli ktoś czuje się poszkodowany, może podać sąsiada do sądu...
Gdy niedawno policja zajrzała do kwater pracowniczych na osiedlu w Domasławiu pod Kobierzycami, zastała w nich aż 97 osób. Podobnie jest już w niemal każdej miejscowości pod Wrocławiem. Ludzie skarżą się, że tak nie da się żyć.
- Nie chodzi o dyskryminację pracowników. Często nie mają oni innego wyjścia, jak zgoda na takie warunki lokalowe. Chodzi o konieczność zapewnienia ładu i równowagi społecznej w lokalnych wspólnotach. Niekontrolowany rozwój tzw. hoteli pracowniczych prowadzi nie tylko do napięć sąsiedzkich, ale również do degradacji osiedli mieszkaniowych oraz poczucia bezradności po stronie lokalnych władz - tłumaczyła ministrom posłanka Jolanta Niezgodzka.
- Domy jednorodzinne są wynajmowane przez agencje pośrednictwa pracy lub prywatnych właścicieli, a następnie wykorzystywane do zakwaterowania nawet kilkudziesięciu osób. Takie praktyki odbywają się często poza jakąkolwiek kontrolą organów administracji, z pominięciem przepisów sanitarnych, budowlanych, przeciwpożarowych i planistycznych - przekonywała. I wyjaśniała, że domy jednorodzinne nie są dostosowane do tak intensywnego użytkowania, nie spełniają norm technicznych ani norm bezpieczeństwa. - Dochodzi do gwałtownego wzrostu gęstości zaludnienia w zabudowie jednorodzinnej, co skutkuje zwiększoną produkcją odpadów, brakiem miejsc parkingowych oraz znacznym pogorszeniem jakości życia mieszkańców. Mieszkańcy skarżą się na hałas, zakłócanie porządku publicznego. Służby gminne i powiatowe nie posiadają obecnie odpowiednich narzędzi prawnych do skutecznego reagowania na ten proceder. Osoby zakwaterowane (często obcokrajowcy nieznający swoich pracowniczych praw) na niewielkiej przestrzeni nie mają zapewnionych odpowiednich warunków do odpoczynku po pracy - wyliczała argumenty.
Odpowiedź ministra zajmuje osiem stron. To głównie wyliczanka przepisów budowlanych, które - w ocenie wiceministra rozwoju i technologii Tomasza Lewandowskiego - wystarczająco chronią przed wykorzystywaniem domów na hotele pracownicze bez pozwolenia. - Nie wydaje się zasadne tworzenie specjalnych regulacji odnoszących się do powstawania w budynkach mieszkalnych jednorodzinnych tzw. hoteli pracowniczych - napisał wiceminister.
- Organy nadzoru budowlanego korzystając z obowiązujących regulacji prawnych, po otrzymaniu sygnału o niewłaściwym użytkowaniu obiektu budowlanego lub jego części, czyli niezgodnym z jego przeznaczeniem (np. budynek mieszkalny jednorodzinny, który wynajmowany jest wielu osobom) w każdym przypadku mogą reagować podejmując odpowiednie działania kontrolne, w tym ustalają, czy budynek taki jest użytkowany niezgodnie z jego przeznaczeniem. Jeżeli nielegalna zmiana sposobu użytkowania obiektu budowlanego lub jego części zostanie potwierdzona na podstawie wyników kontroli, organy nadzoru budowlanego podejmują dalsze kroki, takie jak legalizacja zmiany sposobu użytkowania albo nakaz przywrócenia poprzedniego sposobu użytkowania obiektu budowlanego lub jego części - uważa ministerstwo.
Zaraz jednak Tomasz Lewandowski sam przyznaje: - Zjawisko nielegalnej zmiany sposobu użytkowania obiektu budowlanego lub jego części jest trudne do uchwycenia, niezależnie od posiadanych zasobów i narzędzi prawnych przez organy nadzoru budowlanego. Potencjalnie taka zmiana sposobu użytkowania mogłaby mieć miejsce w większości budynków mieszkalnych i nadzór budowlany może podjąć działania dopiero, gdy uzyska wiedzę o takiej praktyce.
Na koniec resort ma radę dla mieszkańców osiedli, na których z powodu trudnego sąsiedztwa nie da się normalnie żyć.
- Przepisy nie zastąpią poszanowania zasad współżycia społecznego. Dlatego mieszkańcy, którzy sprzeciwiają się przekształcaniu domów jednorodzinnych w kwatery pracownicze lub inne formy zakwaterowania zbiorowego, mogą dochodzić swoich praw na drodze cywilnej. Zgodnie natomiast z art. 144 Kodeksu cywilnego właściciel nieruchomości powinien przy wykonywaniu swego prawa powstrzymywać się od działań, które by zakłócały korzystanie z nieruchomości sąsiednich ponad przeciętną miarę, wynikającą ze społeczno-gospodarczego przeznaczenia nieruchomości i stosunków miejscowych - skwitował wiceminister Tomasz Lewandowski.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
zameldowanie płacony podatek od usługi nie stwarzanie problemow z parkowaniem ,legalna praca w ciągu 3 lat to się unormuje