Reklama

Druga strona medalu: Tyberiusz Kowalczyk (odc.6)

11/05/2017 12:54

W swoim życiu ciągnął za sobą boeinga i  pick-up"a z zaciągniętym hamulcem ręcznym, a jako 10-letnie dziecko handlował cukierkami. Nigdy nie odmówi ciasta zrobionego przez żonę, a na kolację chętnie umówiłby się z Magdą Gessler. O kim mowa? Tyberiusz Kowalczyk jest kolejnym gościem Andrzeja Gliniaka.

Gdyby nie sport to...?
Pewnie skończyłbym na ulicy albo w więzieniu. Wychowywałem się w nieciekawej dzielnicy na starym osiedlu w Legnicy. Najwięcej czasu spędzałem na podwórku. Kiedyś z kumplem trafiliśmy na akcję  „Ferie z  Osirem ". Organizatorzy przygotowali zawody sportowe dla młodych chłopaków, a jedną z konkurencji było wyciskanie na ławeczce. -Chłopaki, zakładamy się o batonika, że więcej razy od was wycisnę 160 kilogramów?- usłyszeliśmy nagle. Wyzwanie rzucił nam starszy pan. Nazywał się Brunon  Gerschmann. Mistrz Europy w trójboju. Nie przypuszczałem wtedy, że stanie się dla mnie na lata mentorem,  osobą która wyciągnie mnie z ulicy a przede wszystkim trenerem, któremu będę tak wiele zawdzięczał. Co do zakładu oczywiście przegraliśmy. Ja wycisnąłem 90 kg mój kumpel 70 kg a Brunon z lekkością 160 kilogramów i to dziesięciokrotnie.

Twój najtrudniejszy moment w życiu?
Śmierć ojca. Umarł na raka. W życiu był wielkim twardzielem. Zawsze go podziwiałem. Lekarze po trzech latach jego walki o wyleczenie stwierdzili, że jest już znaczna poprawa, po czym nastąpił nawrót choroby. Bardzo przeżywałem, jak na moich oczach męczył się kilka miesięcy. Do tej pory żałuje, że kiedy żył, nie poświęcałem mu wystarczająco dużo czasu. Dokładnie jednak odrobiłem życiową lekcję. Każdą wolną chwilę staram się teraz poświęcać mojemu kochanemu synowi. Igor ma 10 lat i jest moim największym kibicem.

Twoje życiowe motto?
Rodzina rzecz święta.

Główna cecha twojego charakteru?
Lojalność.

Jakich cech szukasz u kobiety?
Musi potrafić dobrze gotować w końcu przez żołądek do serca.

Jaka jest twoja największa wada?
Raptowność. Czasami, zanim pomyśle to już coś zrobię. Po jakimś czasie żałuje.


Co byś zrobił, jakbyś trafił szóstkę w totka?
Pojechałbym dookoła świata.

Twój najważniejszy moment w karierze sportowej?
Drugie miejsce wywalczone na Cyprze podczas pucharowych zawodów  strongmanów. Startowałem ze zwichniętą kostką. Nikt nie dawał mi najmniejszych szans. Udowodniłem, że bardzo się mylili. Przegrałem tylko ze znakomitym Łotyszem  Raimondsem  Bergmanisem.

Reklama

Najzabawniejsza sytuacja w sportowej karierze?
Było ich mnóstwo. Prestiżowe zawody  strongmanów w Polsce. Na żywo w telewizji TVN. Idzie mi świetnie, mam moc. Awansowałem na pozycję lidera. Oznacza to, że do następnej konkurencji przystąpię jako ostatni. Teraz czekało nas przeciąganie pick-upa. Organizatorzy ustawili ciężarówkę na bieg neutralny. Startujemy, rywalom idzie gładko, więc myślę sobie co to dla mnie. Wreszcie moja kolei. Na pewniaku podchodzę do „rywala". Zaczynam ciągnąć. Nie idzie. Po chwili jestem już cały czerwony i zlany potem. Co jest?- myślę. W końcu poszło. Złapałem odpowiedni rytm i przekroczyłem linię mety, mając najlepszy czas. Uff. Padam ze zmęczenia. To nie tak miało być. Nagle podbiega zdyszany Irek  Bieleninik, prowadzący imprezę. - Tyberian! Ku**a! Organizatorzy dali dupy. Przed twoim startem zmienili przez pomyłkę bieg z N na P. Ciągnąłeś ciężarówkę na hamulcu ręcznym....


Innym razem musieliśmy zmierzyć się z bardzo wymagającą konkurencją. Trzeba było przeciągnąć samolot- boeing. Szesnastu najsilniejszych ludzi w Polsce kontra ogromna maszyna. Stoimy i czekamy na pasie startowym. 45-tonowy gigant podleciał i zatrzymał się tuż obok nas. Pilot otworzył okienko, popatrzył na nas i głośno się zaśmiał: - Chłopaki, wy tak na serio? Trzeba było potem zobaczyć jego minę, kiedy każdy z siłaczy poradził sobie z zadaniem. Najlepszy był Mariusz Pudzianowski. Potem śmialiśmy się, że Pudzian wygrał, bo przeciągał na końcu i samolot był już wtedy lżejszy o kilka ton przez zużyte paliwo.

Z jaką kobietą najchętniej zjadłbyś kolacje?
Z Magdą Gessler. Sprawdziłbym czy dobrze gotuje.

Jakiej pracy nigdy byś nie wykonywał?
Stanie przy taśmie w fabryce. Podziwiam takich ludzi.

Ulubiona potrwa?
Gołąbki mojej żony i ryż zapiekany z jabłkiem.

Twoje ulubione miejsce we Wrocławiu?
Przesiąknięta zapachem potu i testosteronu sala treningowa w K.O Gym.

Co wzbudza w tobie obsesyjny lęk?
Węże. Czuje do nich obrzydzenie.

Czego niecierpisz ponad wszystko?
Widoku cierpiących dzieci.

Sportowiec, którego podziwiasz?
Irek Kuraś. Kulturysta, strongman a przede wszystkim mój serdeczny kumpel. Dużo mi pomógł w mojej przygodzie ze sportem.

Na co wydałeś pierwsze zarobione pieniądze?
Od małego miałem smykałkę do interesów, więc już w szkole podstawowej kupiłem sobie piękne sportowe buty. Jako 10-latek kupowałem od ruskich czekoladowe cukierki, które potem sprzedawałem z dużym zyskiem na miejscowym bazarze. W końcu Legnica to „Mała Moskwa".

Twoja największa słabość?
Ciasto mojej żony. Choćbym był na diecie, zawsze muszę spróbować.

Reklama

Słowa, których nadużywasz?
Byku.

Dźwięk, który cię wkurza?
Tykanie zegara i kapanie wody z kranu jak śpię.

Jaką rzecz zmieniłbyś w swoim wyglądzie?
Fryzurę. Chciałbym mieć więcej włosów.

Dar natury, który chciałbyś posiadać?
Teleportacja.

Wymarzone miejsce na odpoczynek?
Karaiby. Aruba. Kilka lat temu byłem tam na drużynowych mistrzostwach świata  Strongman. Rewelacyjna pogoda, rajskie plaże, wspaniali ludzie. Cudowne miejsce.


Partnerem cyklu jest renomowana włoska restauracja Ristorante Liberta 7 na Placu Wolności 7 we Wrocławiu.


Andrzej Gliniak

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości