Marcin Rybak, wrocławski dziennikarz "Gazety Wyborczej" złożył w prokuraturze zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez polityka Prawa i Sprawiedliwości, byłego ministra edukacji, Przemysława Czarnka. Według dziennikarza, Czarnek miał grozić zamknięciem portalu Onet po tym, gdy ten ujawnił skandale związane z Karolem Nawrockim. - Doszło do zastraszania dziennikarzy - ocenia Rybak. - Jestem sam. Możecie mnie opluć wyszydzić i wyśmiać. Nic na to nie poradzę. Robię to co uważam za słuszne - dodaje.
- Na przesłuchaniu będę wnioskował o objęciu badaniem propagandowej i kłamliwej agresji sztabu Karola Nawrockiego wobec mediów, które mu zadawały niewygodne pytania. Obelżywe zarzuty jakoby dziennikarze działali na zlecenie i we współpracy z politykami. To ma wszelkie cechy przestępstwa tłumienia krytyki prasowej - poinformował Rybak w mediach społecznościowych.
Zgodnie z polskim prawem, ten kto utrudnia lub tłumi krytykę prasową podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności. "Tej samej karze podlega, kto nadużywając swego stanowiska lub funkcji działa na szkodę innej osoby z powodu krytyki prasowej, opublikowanej w społecznie uzasadnionym interesie" - głosi prawo prasowe.
- Z pewnością zawnioskuję też o zapoznanie się z nagraniem konferencji prasowej Karola Nawrockiego w Wałbrzychu. Na której - w moim przekonaniu - doszło do zastraszania dziennikarzy, którzy zadawali niewygodne pytania. Nie ma zgody na gwałt na wolności mediów - ogłosił dziennikarz. - Ale jestem głęboko przekonany że opisane wyżej incydenty muszą być zbadane. Z pokorą przyjmę każdą decyzję prokuratury i poinformuję o niej.
Wypowiedzi Czarnka w czasie kampanii wyborczej były reakcją na publikacje Onetu, który dzień po dniu ujawniał kolejne skandale z udziałem wtedy jeszcze kandydata na prezydenta Karola Nawrockiego - a to sprawę przejęcia mieszkania od schorowanego człowieka, a to doprowadzania prostytutek do hotelu, a to udziału w zakazanych w Polsce brutalnych ustawkach kiboli.
- Najogólniej mówiąc, profesor Czarnek mówił o spisku trzech stron: rządu czyli Tuska, sędziów Iustitii i Onetu. Jego zdaniem sędziowie mieli zapewnić Onetowi bezkarność w razie procesu w tzw. trybie wyborczym, a Onet działał i pisał w uzgodnieniu z Tuskiem i na jego zlecenie - tłumaczył później Rybak. - Ta cała konstrukcja, to kłamstwo. Obrzydliwe i podłe(...) Czarnek mówi, że wyroki zapadną w "wolnej praworządnej Polsce". Cokolwiek by to miało znaczyć. Kontekst jest taki, że wszyscy będą rozliczeni. I zaraz potem pada zdanie "Onet w moim przekonaniu w ogóle przestaje [lub przestanie - w zawiadomieniu podałem dwie wersje, bo wg mnie to nie jest do końca zrozumiałe] istnieć". To czy jest czas teraźniejszy czy przyszły w całym kontekście moim zdaniem jest bez znaczenia. Kluczowe jest już to, co powiedział wcześniej i zaraz po zdaniu o nieistnieniu Onetu. O tym że będą wyroki. On nawet nie mówił że coś tam trzeba wyjaśnić. Tylko jednoznacznie i twardo: wyroki będą. I podaje okoliczność, kiedy to będzie - argumentuje.
- Możecie mnie opluć wyszydzić i wyśmiać. Nic na to nie poradzę. Robię to co uważam za słuszne jako obywatel również mojej Ojczyzny - skończył.
Marcin Rybak jest jednym z najbardziej doświadczonych wrocławskich dziennikarzy. Specjalizuje się w tematyce śledczej. Przez lata ujawnił dziesiątki afer, tropił też działalność wrocławskiego półświatka lat dziewięćdziesiątych. Pracę zaczynał jeszcze jako nastolatek, pomagając w wydawaniu we Wrocławiu podziemnych gazetek. W 1990 roku został dziennikarzem "Gazety Wyborczej".
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze