Reklama

Echa półfinałowego meczu Betard Sparty. "Dlaczego nie mielibyśmy znów wygrać w Gorzowie?"

06/09/2017 11:26

W niedzielę Betard Sparta pokonała przed własną publicznością Cash Broker Stal Gorzów Wlkp. 47:43. Jedni twierdzą, że jest to solidna zaliczka, wszak nie jest tajemnicą, że wrocławianie lepiej spisują się na wyjazdach, a inni z kolei przekonują, że to Stal ma większe szanse na awans. - Już raz pokonaliśmy Stal na jej torze, dlaczego nie mielibyśmy tego znów zrobić? - retorycznie pyta Tai Woffinden.

- Mieliśmy w niedzielę sporo pecha. Szymon Woźniak nie dojechał nawet do pierwszego łuku i spadł mu łańcuch. Maciek Janowski nie ruszał się na starcie - a jeśli już, to minimalnie, a został wykluczony. Problemy z zapłonem miał też Andrzej Lebiediew - wylicza Tai Woffinden. - Mogliśmy zrobić kilka punktów więcej. A co będzie w rewanżu? Już raz wygraliśmy w Gorzowie Wielkopolskim, nie widzę powodów, dla których nie mielibyśmy wygrać tam raz jeszcze - dodaje.


Gorzowski tor odpowiada wrocławianom. W meczu ligowym, wygranym przez Betard Spartę 49:41 z bardzo dobrej strony pokazał się Vaclav Milik, Czech również poprawnie pojechał w gorzowskim Grand Prix Polski, które przecież wygrał Tai Woffinden. Przypomnieć też należy, że Szymon Woźniak - tegoroczny Indywidualny Mistrz Polski - tytuł wywalczył właśnie na torze Stali Gorzów. Specjalną tajemnicą nie jest fakt, że wrocławianie w tym sezonie lepiej czują się na wyjazdach. Pozostaje jeszcze kwestia wyciągania odpowiednich wniosków. W rundzie zasadniczej w Gorzowie słabo pojechał Andrzej Lebiediew, który nie spisuje się ostatnio najlepiej.

Reklama

- Nie możemy być niezadowoleni, bo przecież wygraliśmy i mamy czteropunktową zaliczkę. To takie minimum, które zakładaliśmy przed meczem - przekonuje szkoleniowiec Betard Sparty Rafał Dobrucki. - Wynik mógł być inny, ale nie będziemy teraz zastanawiać, co by było, gdyby... - zaznacza.


Wrocławianie nie czekają bezczynnie na drugi mecz ze Cash Broker Stalą. W poniedziałek Damian Dróżdż i Oskar Bober mieli startować w zaległej rundzie Drużynowych Mistrzostw Polski Juniorów, ale zawody odwołano powodu opadów deszczu. Z kolei w meczach ligi szwedzkiej startowało trzech Spartan. Maksym Drabik dwoił się i troił przywożąc 11 "oczek" i bonus (1*2,3,3,1,1) dla Lejonen Gislaved w ćwierćfinałowym starciu Rospiggarną Hallstavik, ale jego zespół przegrał 39:51 i odpadł z dalszej rywalizacji. W półfinale Elitserien nie pojedzie również Maciej Janowski i jego Dackarna Malilla. Zespół Polaka w pierwszym meczu przegrał z Smederną Eskilstuna 44:46, ale w rewanżu prowadził już ośmioma punktami i wydawało się, że tylko kataklizm może mu odebrać awans. Tak też się stało - rywale odrobili wszystkie straty w dwóch biegach (wygrane 5:1 i 5:0) i objęli prowadzenie, którego nie oddali już do końca spotkania. Maciej Janowski zdobył pięć punktów i bonus (2,0,2,1*), natomiast dla zwycięzców trzy "oczka" przywiózł Andrzej Lebiediew (d,d,3,d), niepokojący może być jednak fakt, że Łotysz aż trzykrotnie notował defekt.

Reklama

Jeszcze zanim dojdzie do rewanżu w Gorzowie Wielkopolskim, w piątek Maksym Drabik w niemieckim Gustrow będzie walczył o punkty w rywalizacji w Indywidualnych Mistrzostwach Świata Juniorów, a dzień później również w Niemczech, ale w Teterow, Tai Woffinden i Maciej Janowski pojadą w kolejnej odsłonie Grand Prix.


prochu

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości