Ósme zwycięstwo w sezonie odnieśli w niedzielę koszykarze Śląska Wrocław. Tym razem WKS pokonał po niezwykle zaciętym i emocjonującym spotkaniu Stal Ostrów Wielkopolski 74:72.
Od samego początku to wrocławianie nadawali ton rywalizacji. Podopieczni Dominika Tomczyka i Jacka Krzykały szybko objęli prowadzenie, sukcesywnie je powiększając. W pierwszej kwarcie najlepszym zawodnikiem był Maciej Krakowczyk, który był nie do zatrzymania dla obrońców Stali i raz za razem zdobywał punkty. Gospodarze odpowiadali rzutami duetu Wojciech Żurawski - Łukasz Olejnik, ale po 10 minutach to wrocławianie prowadzili 21:13. Niedługo potem Śląsk wygrywał już różnicą 13 punktów (33:20 po akcji 2+1 Jakuba Musiała) i było to najwyższe ich prowadzenie w meczu, ale najwyraźniej to zdekoncentrowało koszykarzy z Wrocławia. Miejscowi szybko wrócili do gry głównie dzięki dobrej postawie wychowanka WKS-u Artura Wnętrzaka i zmniejszyli starty do zaledwie trzech "oczek". Do przerwy Śląsk wygrywał 35:32.
Po zmianie stron goście przez większość kwarty utrzymywali kilkupunktową zaliczkę. Koszykarze Stali próbowali znaleźć sposób na mądrze broniących rywali i w końcu im się udało - na trzy minuty przed końcem trzeciej kwarty, po punktach Kamila Sierańskiego objęli pierwsze prowadzenie w meczu (51:50). Co prawda nie cieszyli się nim zbyt długo, bo kilkanaście sekund później z dystansu trafił Olaf Wysocki. Wynik odtąd oscylował w okolicach remisu, a po 30 minutach Śląsk prowadził 56:55, co zwiastowało ogromne emocje w końcówce.
I tak by pewnie było, gdyby Śląsk znów nie wrzucił w czwartej kwarcie wyższego biegu i raz jeszcze odjechał rywalom. Wystarczyły trzy minuty ostatniej części gry, by wrocławianie znów objęli dziesięciopunktowe prowadzenie. Zawodnicy Stali mozolnie odrabiali straty, a w końcówce udało im się zbliżyć do WKS-u na dwa punkty (68:70). W ostatnich sekundach po nieudanych akcjach ratowali się faulami, natomiast koszykarze Śląska zachowali zimną krew na linii rzutów wolnych. Najpierw dwukrotnie trafił Jakub Musiał, a następnie jego wyczyn powtórzył Wojciech Jakubiak.
Ostatnie słowo należało jednak do gospodarzy. Po celnych próbach Jakubiaka, przy trzypunktowym prowadzeniu (74:71), wrocławianie, by uniemożliwić Stali doprowadzenie do dogrywki rzutem trzypunktowym, niemal od razu faulowali Krzysztofa Spałę. Zawodnik wykorzystał pierwszy rzut wolny, a przy drugiej próbie się pomylił, a piłkę w ataku zebrał Łukasz Olejnik. Jego dobitka na trzy sekundy przed końcową syreną okazała się niecelna i Śląsk mógł świętować ósme zwycięstwo z rzędu w lidze.
Kolejne spotkanie wrocławianie rozegrają już w najbliższą środę - w Kosynierce zmierzą się z Muszkieterami Nowa Sól.
Stal Ostrów Wlkp. - Śląsk Wrocław 72:74 (13:21, 19:14, 23:21, 17:18)
Stal: Olejnik 18 (3), K.Spała 14 (2), Wnętrzak 14, Żurawski 12, M.Spała 6, Marek 4, Sierański 4.
Śląsk: Musiał 16 (1), Krakowczyk 15 (3), Jakubiak 12 (2), Stawiak 10, Dziewa 10, Bożenko 4, Wysocki 4, Żeleźniak 3 (1), Ratajczak 0.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze