Reklama

Idzie nowe w światowym żużlu. Nowe znaczy lepsze? [KOMENTARZ]

26/01/2018 17:51

Szykuje się rewolucja w światowym speedwayu. Działacze wreszcie przejrzeli na oczy i zdali sobie sprawę, że zawody Drużynowego Pucharu Świata są najzwyczajniej w świecie nudne. Żadna z innych reprezentacji - oprócz Polski - nie jest w stanie wystawić czterech równorzędnych zawodników i teraz, by uatrakcyjnić formę czempionatu, na szybko szuka się innych rozwiązań. Czy Mistrzostwa Świata Par, ukryte pod nazwą Speedway of Nations, które "zadebiutują" w nowoczesnym żużlu we Wrocławiu, będą godnym następcą DPŚ?

Niestety dla innych, na szczęście dla nas - Polska jest w żużlu potęgą. Biało-Czerwoni regularnie wygrywają złote medale w Drużynowych Mistrzostwach Świata Juniorów (dwanaście medali - w tym dziesięć złotych! - na trzynaście edycji imprezy), a równie dobrze radzą sobie w "dorosłych" mistrzostwach. W ostatnich czternastu latach nasi żużlowcy wygrywali aż osiem razy! Do dominacji Polaków dochodzi jeszcze jeden aspekt - żużel w kraju nad Wisłą jest niezwykle popularny, na stadiony przychodzą tysiące kibiców i właściwie każde polskie Grand Prix czy zawody Drużynowego Pucharu Świata są sukcesem organizacyjnym. Zresztą nie tylko te rangi mistrzowskiej, bo przecież zawody żużlowe w ramach The World Games 2017 także cieszyły się ogromną popularnością. Daleko dobitnych przykładów szukać nie trzeba - we Wrocławiu, Lesznie czy Zielonej Górze na każdym meczu ligowym na stadionie pojawiało się kilka tysięcy widzów, a na majowy turniej Grand Prix w Warszawie bilety sprzedają się jak ciepłe bułeczki.


W pozostałych krajach (Wielka Brytania, Dania, Czechy, Szwecja) speedway nie jest aż tak oblegany i nie ma chętnych na organizację światowych turniejów, bo do tego interesu zwykle trzeba dokładać. Z kolei rozgrywanie zawodów tylko w Polsce da ogromną przewagę rodzimym żużlowcom.

Reklama

WIĘKSZA POJEMNOŚC STADIONU OLIMPIJSKIEGO. NOWE KRZESEŁKA ZAINSTALOWANE


Włodarze światowego żużla wpadli więc na ciekawy pomysł - zróbmy mistrzostwa świata par! W finale weźmie udział aż siedem reprezentacji (a nie cztery jak dotychczas), a w każdej drużynie weźmie udział dwóch zawodników i rezerwowy. Ma to wyrównać szanse, bo Australijczycy, Szwedzi czy Duńczycy będą w stanie nawiązać z Polską wyrównaną walkę, przynajmniej w teorii. Pokazał to już wspomniany turniej TWG, gdzie Polacy dopiero na ostatnich metrach wyrwali Kangurom złote medale. Wszystko wskazuje na to, że jest to sensowne rozwiązanie.

Reklama

Inną z opcji - jak podaje Przegląd Sportowy - jest organizowanie meczów międzypaństwowych. Osiem reprezentacji miałoby zmierzyć się dwumeczach w fazie pucharowej począwszy od ćwierćfinałów. I o ile jestem w stanie zrozumieć turniej par (choć dla mnie jest po prostu zbyt nudny), o tyle pomysł meczów - w jakiejkolwiek formie - jest wybitnie nietrafiony. Jeśli Polska ma ogromną przewagę w rywalizacji w pięcioosobowej rywalizacji, to czy nie będzie miała jeszcze większej w starciu siedmiu na siedmiu? Myślę, że z miejsca moglibyśmy wymienić dziesięciu polskich żużlowców, którzy z powodzeniem walczyliby na międzynarodowych arenach. Maciej Janowski, Patryk Dudek, bracia PiotrPrzemysław Pawliccy, Bartosz Zmarzlik, Janusz Kołodziej, Piotr Protasiewicz, Krzysztof Kasprzak, Kacper Woryna, Jarosław Hampel, a jeszcze są młodzieżowcy - Maksym Drabik czy Bartosz Smektała.


Taka opcja mija się z celem. Chyba, że przeciwko Biało-Czerwonym wystapiłyby mieszane reprezentacje np. Australia i Anglia czy Szwecja i Dania. Tylko w przypadku wygranej kto byłby mistrzem świata - jedni czy drudzy? No bo jak tak dzielić się złotem...

Reklama

WIELKI SPEEDWAY ZNÓW NA OLIMPIJSKIM. FINAŁ MISTRZOSTW ŚWIATA WE WROCŁAWIU


Niewątpliwie zmiany w żużlu są niezbędne. I przesądzone już jest, że w takiej formie, jak dotychczas, Drużynowy Puchar Świata nie przetrwa. Zresztą powstał już projekt Speedway of Nations - właśnie rywalizacji parowej - której finał odbędzie się na Stadionie Olimpijskim we Wrocławiu. A może, dla urozmaicenia zawodów, zamiast jednego czy dwóch turniejów zrobić wzorem cyklu Grand Prix dwanaście rund drużynówki? Wtedy dzień po indywidualnych zmaganiach w ramach Grand Prix, można rozgrywać turniej drużynowy w systemie parowym. Owszem, byłby to problem logistyczny, szczególnie dla PGE Ekstraligi, ale można dojść do konsensusu, tym bardziej, jeśli w grę chodzi przyszłość speedwaya. Bo bez zmian ten sport zostanie zmarginalizowany i wtedy nasza ekstraliga nie będzie nazywała się "najlepszą ligą żużlową na świecie", a "jedyną ligą żużlową na świecie".


Paweł Prochowski

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości