Stare siatkarskie porzekadło mówi, że jeśli nie wygrywa się 3:0, to przegrywa się 2:3. Niestety, na własnej skórze mogły się o tym przekonać siatkarki Impelu Wrocław, które prowadziły w półfinale w setach 2:0, a w trzecim już 22:17, a mimo tego ostatecznie przegrały z Budowlanymi Łódź 2:3.
Początek meczu zdominowany był przez blok Impelu, dzięki któremu wrocławianki objęły prowadzenie 5:1. Łodzianki próbowały zniwelować stratę, co udało się głównie dzięki błędom siatkarek z Wrocławia, doprowadzając do remisu 7:7. O czas poprosił wtedy Marek Solarewicz, a po powrocie na boisko Impelki wygrały akcję i w polu serwisowym pojawiła się Monika Ptak. Środkowa posłała serię trudnych zagrywek, dzięki czemu Budowlane miały spore trudności z konstruowaniem akcji. Kolejne punktowe bloki Agnieszki Kąkolewskiej powiększały przewagę siatkarek z Dolnego Śląska. Przy wysokim prowadzeniu - 21:14 - podopieczne Marka Solarewicza popełniły kilka błędów, a dystans dzielący obie drużyny znacznie się zmniejszył. Ostatecznie zwycięstwo w premierowej odsłonie przypadło jednak Impelowi Wrocław.
Druga partia rozpoczęła się bardzo podobnie do pierwszej. Skuteczne w swoich atakach były Megan Courtney i Monika Ptak. Skuteczny blok Agnieszki Kąkolewskiej dał Impelowi pięcipunktową przewagę (9:4). Wrocławianki broniły kolejne ataki rywalek, wyprowadzając przy tym punktowe kontry i obejmując wysokie prowadzenie 17:7. W połowie seta Impelkom przydarzyła się seria straconych punktów, jednak Agnieszka Kąkolewska przerwała niemoc w ataku. W końcówce trwała jeszcze wyrównana walka, jednak przewaga jaką wypracowały sobie Impelki pozwoliła triumfować w tym secie.
Od początku trzeciej odsłony pojedynku Budowlane chciały udowodnić, że nieprzypadkowo znalazły się w półfinale. Szczególnie dobrze zagrały blokiem, dzięki czemu objęły prowadzenie 6:4. Micha Hancock, atakując z drugiej piłki, pozwoliła Monice Ptak znaleźć się w polu serwisowym. Środkowa po raz kolejny posłała serię zagrywek, dzięki czemu Impelki wyszły na prowadzenie 9:8. Następnie wynik oscylował wokół remisu. W dalszej części seta do głosu doszła Megan Courtney, której łódzki blok nie potrafił zatrzymać. Impelki akcja po akcji zbliżały się do celu, jakim był awans do finału, prowadząc w końcówce już 22:17. Jednak wtedy łodzianki odnotowały serię punktów, odrobiły straty i nawet wyszły na prowadzenie. O wygranej w secie decydowała walka na przewagi, którą wygrały zawodniczki Grot Budowlanych.
Łodzianki postanowiły pójść za ciosem w czwartej partii, którą otworzyły wynikiem 3:0. Pierwszy punkt Impelki zdobyły dzięki atakowi Agnieszki Kąkolewskiej. Wrocławianki próbowały odrobić starty, jednak wynik cały czas był korzystny łodzianek. Gdy na boisku pojawiła się Katarzyna Konieczna, zmieniając Joannę Kaczor, swoim atakiem dała nadzieję na wyrównanie, ale nie miała wsparcia wśród swoich koleżanek. Przełamanie przyszło w połowie seta. Impelki zbliżyły się na dwa punkty do rywalek, doprowadzając do wyniku 15:17. Główną bohaterką kolejnych akcji była Sylwia Pycia, która skutecznie atakowała i blokowała. Zdobyta przewaga pozwoliła Budowlanym na zakończenie seta z sukcesem. O awansie miał węc zadecydować tie-break.
W nim Impelki walczyły w każdej akcji. Po wyrównanym początku, przy zmianie stron prowadziły 8:5. Dobra postawa w polu serwisowym Agnieszki Kąkolewskiej i Katarzyny Koniecznej pozwoliła Impelkom znacznie poprawić wynik - prowadziły już 12:7 i brakowało im zaledwie trzech punktów do wymarzonego finału. Niestety - podobnie jak w trzecim secie, łodzianki zdobyły kilka punktów z rzędu i znów okazały się lepsze w rywalizacji na przewagi.
Była to pierwsza porażka Impelu od grudnia 2016 roku, kiedy na wyjeździe przegrał w Orlen Lidze z Chemikiem Police 2:3.
Grot Budowlani Łódź - Impel Wrocław 3:2 (20:25, 15:25, 28:26, 25:20, 16:14)
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze