Śląsk Wrocław zremisował 1:1 z Sandecją Nowy Sącz w spotkaniu 11. kolejki Lotto Ekstraklasy. Po tym pojedynku w szeregach wrocławskiego zespołu pozostał spory niedosyt, a trener Jan Urban był wyraźnie niezadowolony z wyniku. - W pierwszej połowie stwarzaliśmy tyle sytuacji, że mogliśmy zejść do szatni z kilkubramkowym prowadzeniem. Tymczasem mieliśmy remis - mówił szkoleniowiec WKS-u.
Jan Urban: Nie sądziłem, że będę tak wkurzony po meczu z Sandecją. Oczywiście - wielki szacunek dla rywala. Tyle piętnaście punktów po jedenastu kolejkach, jako beniaminek, to bardzo dobry wynik. Wiedzieliśmy, że nie będzie łatwo, ale w pierwszej połowie stwarzyliśmy sobie wystarczająco dużo sytuacji, by zejść do szatni z dużo lepszym wynikiem, może nawet takim, który zamknąłby ten mecz. Stało się jednak inaczej, sprezentowaliśmy rywalom bramkę wyrównującą, a w drugiej połowie mecz był zupełnie inny. Było wiele walki, agresywności i nieporozumień, a mniej klarownych okazji. Nie jestem zadowolony z remisu po pierwszej połowie, po zmianie stron mecz już się wyrównał. Szkoda, ale mamy po punkcie i gramy dalej.
Nie wydaje mi się, żeby moi zawodnicy po strzelonym golu myślami byli już w szatni. Murawa była bardzo szybka, piłka śliska, powinniśmy być skoncentrowani, a przytrafił nam się błąd w środkowej strefie boiska i straciliśmy gola na 1:1.
Michał Chrapek był, jest i mam nadzieję będzie jednym z naszych najlepszych zawodników. Jego brak nie był odczuwalny przed przerwą. Wszedł w drugiej połowie, jednak ten mecz nie układał się tak, by mu pasował. On woli bardziej techniczną grę. Z kolei nie był to dzień Roberta Picha. Walczył, jak cała drużyna, zostawił sporo zdrowia na boisku, natomiast podjął złe decyzje w sytuacjach, które miał. W pierwszej sytuacji uderzył mocno, siłowo i na wprost. Bramkarz musiał to obronić. Powinien zrobić podcinkę nad bramkarzem. A próbował ją zrobić w drugiej sytuacji, zamiast strzelić wewnętrzną częścią stopy po długim roku. To byłby taki strzał w jego stylu.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze