Reklama

Jest wyrok dla kobiety, która zaatakowała konduktorów Kolei Dolnośląskich

22/02/2019 11:34

W piątek rano zapadł wyrok dla kobiety, która w czerwcu ubiegłego roku zaatakowała dwójkę konduktorów Kolei Dolnośląskich. Julia S. będzie musiała przez 8 miesięcy wykonywać prace społeczne, dodatkowo wypłaci nawiązkę dwójce poszkodowanych pracowników przewoźnika.

O 240 godzin prac społecznych rozłożonych na 8 miesięcy i wypłatę nawiązki w wysokości po 1 tys. zł dla obojga poszkodowanych wnioskowała zarówno prokuratura, jak i obrońca konduktorów. Na taki wymiar kary zgodziła się też sama oskarżona. W piątek sąd przychylił się do wniosku o dobrowolne ukaranie i wydał postanowienie w tej sprawie. Uzasadniając decyzję sąd, podkreślił znaczny stopień szkodliwości czynu, jakiego dopuściła się pasażerka pociągu.


Przypomnijmy, że chodzi o sprawę pobicia pracowników Kolei Dolnośląskich, do którego doszło w czerwcu ubiegłego roku. Na zabezpieczonym przez przewoźnika materiale z monitoringu widać, że podczas wjazdu pociągu na stację Wrocław Główny, do miejsc, na których siedzieli pracownicy KD podeszła kobieta, która zaczęła się awanturować, a następnie szarpać jedną z konduktorek. W jej obronie stanął kolega z pracy, który również został zaatakowany przez Julię S. Konduktorzy tłumaczą, że wpływ na zachowanie kobiety mógł mieć fakt, że ta wcześniej została poproszona przez poszkodowaną o zmianę zajmowanego miejsca.

Reklama

– Tej kobiety nie dało się uspokoić. Ani rozmowa, ani groźby wezwania policji lub straży ochrony kolei nie działały na nią – mówił nam poszkodowany konduktor. – Ta kobieta była bardzo agresywna, jak na kobietę miała bardzo dużo siły, a my mogliśmy się tylko bronić – dodał.


Mecenas Mirosław Eulenfeld, który przed sądem reprezentował kolejarzy, po rozprawie nie krył zadowolenia z wyroku. – Pani będzie miała dużo czasu na przemyślenie skutków swoich działań – komentuje adwokat.


Władze Kolei Dolnośląskich wierzą, że zdarzenie to może być początkiem dyskusji o przywróceniu pracownikom kolei statusu funkcjonariuszy publicznych. Gdyby konduktorzy, tak jak miało miejsce to przed laty, byli funkcjonariuszami publicznymi, śledztwo w podobnych sprawach byłoby podejmowane z urzędu, a napastniczce groziłaby znacznie wyższa kara.

Reklama

O tym, dlaczego poszkodowani zdecydowali się zgłosić sprawę do sądu w materiale TVRegionalna.pl:


Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości