- Precz z tym rządem. Precz z Tuskiem i precz z wszystkimi wrogami Polski - wołał dziś we Wrocławiu prezes PiS Jarosław Kaczyński. Choć przyjechał dziękować za wybór Karola Nawrockiego na prezydenta, większość przemówienia poświęcił na straszenie Niemcami. Swoich przeciwników politycznych nazwał... Europejczykami. Dostało się też Romanowi Giertychowi. Prezes PiS zarzucił mu, że... wygląda jak koń.
Wieczorne spotkanie z Jarosławem Kaczyńskim w hotelu Ibis przy pl. Konstytucji 3 Maja miało być otwarte dla wszystkich, ale już grubo ponad godzinę przed jego rozpoczęciem organizatorzy nie wpuszczali do środka nikogo, tłumacząc że mogąca pomieścić pół tysiąca ludzi sala wypełniła się do ostatniego miejsca.
Podziękowań za wygraną Nawrockiego w przemówieniu Kaczyńskiego zbyt wielu nie było. Było za to straszenie wrocławian wojną. - Żyjemy dziś w czasach niespokojnych, wręcz czasach wojennych. Perspektywa nowej wojny, tu w Polsce, z polskim udziałem, jest perspektywą niemożliwą do uznania za nierealną. Nie chcę nikogo straszyć. Ale takie możliwości istnieją - ostrzegał.
Bardziej niż Rosją, Jarosław Kaczyński straszył jednak we Wrocławiu Niemcami. - Kanclerz Friedrich Merz mówi o tym wprost, że Unia Europejska jest dobra, bo jest dobra dla Niemiec, a nie dla innych. Mówił też, że Niemcy muszą być w tej Unii twardym liderem, a nie dobrotliwym tatusiem. Kto zna historię Niemiec, tę dawniejszą i bliższą, dobrze wie o co tutaj chodzi. Nie chcę mu przypisywać ambicji typu hitlerowskiego, z całą pewnością takich nie ma. Chodzi o realizację imperialnych planów niemieckich, snutych od wielu lat - mówił we Wrocławiu Kaczyński.
Było też o Hali Stulecia i Moście Grunwaldzkim, na którym ma się pojawić tablica z niemiecką nazwą "Most Cesarski". - Od wielu lat trwa, ale teraz nasila się i staje się coraz bardziej bezczelna, próba powolnej regermanizacji tych ziem. Niemcy mówią bardzo wyraźnie, że chcą być mocarstwem światowym. Chcą Unię traktować jak szczudła, żeby udawać że są większe niż naprawdę. Musimy być bardzo ostrożni. Ta sprawa z tym Mostem Cesarskim. Już przedtem była Hala (Stulecia - przyp. red.), Czy myśmy pod Lipskiem wygrali? Nie. Polska przegrała. A mamy Halę tego zwycięstwa. Tylko nie naszego. Cesarze też nie byli nasi. To wszystko było niemieckie. W 1945 dzieje tych ziem się całkowicie zmieniły. Zaczęły się od początku. To są już polskie ziemie. To jest ten kierunek, który musi być przestrzegany przez wszystkie polskie władze publiczne. To jest ich święty obowiązek. Z tym trzeba skończyć w sposób radykalny. Samorządy muszą służyć mieszkańcom, ale także Polsce - grzmiał Kaczyński.
- Formalnie są naszymi sojusznikami. Ale to jest taki sojusznik, który tylko się oblizuje, patrząc na nas - oceniał Niemców. - Nie proponuję, żeby sojusze zrywać. Ale musimy o tym pamiętać, szczególnie na tych ziemiach - podkreślał.
Kaczyński wspominał też wspólne rządy z Ligą Polskich Rodzin i Romanem Giertychem: "Giertych to nie znaczy koń. Koń to jest jego wygląd. Dlatego go nazywają koń. W tym nie byłoby nic złego, niechby sobie nawet wyglądał jak dwa konie. Aby tylko działał w inny sposób"
Reklama
Prezes PiS rzecz jasna twierdzi, że ma lekarstwo. - Musimy mieć inny rząd. Dobry, polski, patriotyczny rząd - tłumaczył wrocławianom. -To jest ten nasz problem numer jeden. Ale on jest bardziej skomplikowany, niż zmiana jednej większości na drugą. To by dało dobre efekty, ale nietrwałe. Drugie pytanie, to czy zostawiamy trzecią Rzeczpospolitą stworzoną po roku 1989 i utwierdzoną Konstytucją z 1997, czy to zmieniamy. Czy budujemy nową Polskę, nowe państwo. Czy chcemy zrobić to wszystko, co nie zostało zrobione w latach 90., kiedy była najlepsza ku temu okazja - wołał. - Musimy mieć nowe państwo i zbudować silniejszą demokrację. To jest dla naszej strony cel zupełnie oczywisty. Dla drugiej strony, naszych przeciwników, tych nazwijmy ich Europejczykami (a można ich nazwać inaczej, ale nie chcę mieć kolejnych procesów), to ta Konstytucja z 1997 roku jest świętością - przekonywał prezes.
- Precz z tym rządem. Precz z Tuskiem i precz z wszystkimi wrogami Polski - zakończył swoje wrocławskie wystąpienie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.Jak widać dziadek jest jak relikt przeszłości. Jego narracja jest prawie identyczna jak Cyrankiewicza czy też Towarzysza Wiesława. Tylko tamci byli dotknięciu zawierucha wojenna a ten jedynie stanem wojennym. No cóż jak widać dziadek musi mieć wroga bo inaczej jak komuniści nie umieją inaczej się odnaleźć w polityce.
Jak widać dziadek jest jak relikt przeszłości. Jego narracja jest prawie identyczna jak Cyrankiewicza czy też Towarzysza Wiesława. Tylko tamci byli dotknięciu zawierucha wojenna a ten jedynie stanem wojennym. No cóż jak widać dziadek musi mieć wroga bo inaczej jak komuniści nie umieją inaczej się odnaleźć w polityce.